Nie układa mi się w ogóle w związku.Mój...
B
Bluegirl518 pkt
828 wyświetleń
facet jest bardzo wybuchowy i agresywny w stosunku do mnie.Nawet w łóżku jest do kitu.Często mi odmawia.Jak już to zrobimy to wtedy,gdy on chce,a nie kiedy ja.Przecież to powinno być tak,żebyśmy chcieli tego oboje.W efekcie jest tak,że ja nie jestem na to gotowa,gdy on zaczyna,bo mam sucho...
Jest mi źle z tym,że kochamy się,a raczej kochaliśmy raz w tygodniu.Wcześniej,gdy nie chciał tego ze mną robić,czułam się brzydka i nieatrakcyjna...Teraz już się tak nie czuję,choć dalej jest mi przykro.Nie robiliśmy tego od 2 tygodni,a ja bym chciała...Ale cóż siłą go nie zmuszę,a nawet nie chcę wymuszonego seksu.Przyznam się Wam,że ostatnio często używam wibratora-zawsze lepsze coś,niż nic.Partner swoją niechęć do zbliżeń argumentuje tym,że mu się znudziło,albo że boi się wpadki(kochamy się bez gumek,bo mam uczulenie na nie).Jak zapytałam czy bałby się,gdybym brała pigułki antykoncepcyjne,to powiedział,że mniej.Tylko,że on nawet we mnie nigdy nie doszedł,więc marne szanse na ciążę.A ja przyznam się Wam,że bardzo pragnę dziecka,ale cóż...Jak widać los nie chce mnie nim obdarzyć.Powiedziałam mu,że te pigułki są po coś,a nie tak sobie(żeby mógł swobodnie we mnie dojść i nie martwić się o wpadkę,a nie żebym je brała na marne).Ale skoro on nigdy we mnie nie dojdzie,to ja nie widzę sensu brania pigułek.Nasz związek w ogóle jest kiepski... I nie chodzi tu tylko o seks.We wszystkim nam się nie układa.Z moim facetem nie da się rozmawiać,bo totalnie wszystko olewa.Twierdzi,że to ja mam problem,a nie my.Nie wiem co robić,doradźcie proszę...
Tylko bez hejtów.
Jest mi źle z tym,że kochamy się,a raczej kochaliśmy raz w tygodniu.Wcześniej,gdy nie chciał tego ze mną robić,czułam się brzydka i nieatrakcyjna...Teraz już się tak nie czuję,choć dalej jest mi przykro.Nie robiliśmy tego od 2 tygodni,a ja bym chciała...Ale cóż siłą go nie zmuszę,a nawet nie chcę wymuszonego seksu.Przyznam się Wam,że ostatnio często używam wibratora-zawsze lepsze coś,niż nic.Partner swoją niechęć do zbliżeń argumentuje tym,że mu się znudziło,albo że boi się wpadki(kochamy się bez gumek,bo mam uczulenie na nie).Jak zapytałam czy bałby się,gdybym brała pigułki antykoncepcyjne,to powiedział,że mniej.Tylko,że on nawet we mnie nigdy nie doszedł,więc marne szanse na ciążę.A ja przyznam się Wam,że bardzo pragnę dziecka,ale cóż...Jak widać los nie chce mnie nim obdarzyć.Powiedziałam mu,że te pigułki są po coś,a nie tak sobie(żeby mógł swobodnie we mnie dojść i nie martwić się o wpadkę,a nie żebym je brała na marne).Ale skoro on nigdy we mnie nie dojdzie,to ja nie widzę sensu brania pigułek.Nasz związek w ogóle jest kiepski... I nie chodzi tu tylko o seks.We wszystkim nam się nie układa.Z moim facetem nie da się rozmawiać,bo totalnie wszystko olewa.Twierdzi,że to ja mam problem,a nie my.Nie wiem co robić,doradźcie proszę...
Tylko bez hejtów.