Ja bym na twoim miejscu wybrała profil ang-geo-wos. Skoro masz wyraźny cel, jeśli chodzi o studia, to masz motywację do samodzielnej nauki matematyki w zakresie rozszerzonym. W szkole będą też przecież organizowane dodatkowe zajęcia, a w ramach tzw. godzin wyrównawczych można nie tylko nadrabiać zaległości, ale też przerabiać materiał dodatkowy. Wystarczy się dogadać z nauczycielem. Korepetytora też możesz znaleźć, a skoro rodziców stać na twoje studia za granicą (i to w drogich krajach), to na korepetytora raz w tygodniu przez te 3 lata liceum też znajdą pieniądze. Jak nie na matmę, to na angielski i któryś z języków obowiązujących w krajach, które bierzesz pod uwagę. Licząc samą Holandię i Szwajcarię masz do wyboru 4 + angielski (retoromańskiego nie liczę).
Niezależnie od tego, który z tych profili wybierzesz, korepetycje i nauka we własnym zakresie i tak cię czekają. Na jednym z matmy, na drugim z języków.
A skoro fizyka cię nie interesuje, to po co się z nią męczyć na poziomie rozszerzonym? Będziesz sobie pluła w brodę, że musisz robić coś dodatkowo, bo inaczej możesz nie znać z klasy do klasy, a mogłaś wybrać profil, z którego wszystkie rozszerzenia przydadzą ci się, biorąc pod uwagę plany na studia zagraniczne. Geografia, WOS i angielski będą ci przecież potrzebne.
Warto pomyśleć nad maturą międzynarodową, skoro masz plany na studia za granicą. Weźmy przykład Szwajcarii – ten kraj nie należy do UE, każda uczelnia ma własne regulacje co do tego, których i ilu studentów z zagranicy przyjmuje na studia. Do tego przeważnie dochodzą egzaminy wstępne sprawdzające wiedzę, jaką kandydat posiada + egzamin sprawdzający poziom językowy. Np. Uniwersytet St. Gallen co roku określa limit miejsc dla studentów z zagranicy. Wszyscy mają obowiązek zdawać egzaminy wstępne. Doświadczenie z maturą międzynarodową i jej zdanie już wiele ci ułatwią.
Warto też, żebyś przejrzała postanowienia ogólne ustalane w ramach Konferencji Rektorów, żeby się zapoznać z wymaganiami i dokumentami odnośnie studentów z zagranicy, którzy chcą studiować w Szwajcarii. Bazują one oczywiście na ustaleniach Konwencji Lizbońskiej, ale, jak wspomniałam, poszczególne uniwersytety (jak też inne typy szkół wyższych) mają swoje dodatkowe ustalenia i mogą się one mniej lub bardziej zmieniać z roku na rok.
W Holandii jest łatwiej z racji należności tego kraju do UE, dzięki temu Polacy płacą tu choćby niższe czesne (studia w Holandii są zawsze płatne, ale pewnie to wiesz)… No i długo można tak pisać.
Poszukaj sobie informacji o wymaganiach, o kierunkach studiów i uczelniach, które cię interesują. Masz plan na siebie i to już jest coś, ale jeżeli chcesz go realizować sukcesywnie, to musisz pozbierać wystarczająco wiele informacji na ten temat. Nic po łebkach i na łapu-capu nie zrobisz.
Nad studiami w kraju mimo wszystko się zastanów. System stypendialny i współpraca międzynarodowa są w tej chwili tak rozbudowane, że wyjazdy zagraniczne i studia semestralne lub roczne za granicą to żaden problem, o ile się ma pomysł na siebie i ambicje. Nie ma tylko jednego ERASMUSA, który z roku na rok zbiera coraz gorsze opinie, jest mnóstwo innych możliwości, niezależnie od kierunku studiów, jaki się wybierze. Podstawa to język (nie tylko angielski) i możliwości jest mnóstwo. Tylko ludzie, którzy poszli na studia z przymusu i nie mają pomysłu na siebie, narzekają na polski system edukacji wyższej i powtarzają, że za granicą jest lepiej (przy czym z niewiadomych względów w kraju pozostają, zamiast za tą "lepszą zagranicę" wyjechać).