Nie wierzę, że to piszę, ale ok. Mam 15 lat,...
M
Marcin12119 pkt
692 wyświetlenia
chodzę 3 gimbazy i w mojej klasie jest jedna dziewczyna...
Przez pierwsze dwa lata jej nie zauważałem, ale pod koniec zeszłego roku, a dokładniej 31 Października zaczęliśmy pisać. Przez pierwsze 2 godziny napisaliśmy do siebie prawie 150 wiadomości na fb, a przez kolejne jeszcze więcej. Zacząłem lekki flirt i (o dziwo) zaczęła go odwzajemniać. Wiecie jak jest, w końcu napisałem parę wiadomości za dużo i musiałem się jej spytać, czy by zechciała ze mną być. (Nie mogłem z nią rozmawiać inaczej niż przez fb, ponieważ miałem gorączkę i przez kilka dni nie wychodziłem z domu) Tak trochę głupio to zabrzmi, zwłaszcza że mówię to o sobie, ale jestem dość przystojny i podobam się dziewczynom. Uważałem, że jest już praktycznie moja. Nie wyobrażałem sobie, że może mi odmówić. Nie kochałem jej jeszcze... Odmówiła. Poczułem się jak uderzony pięścią w brzuch. Zacząłem jej pisać, że mnie odrzuca itd... Wiecie o co chodzi. Urażona duma. Następnego dnia ją przeprosiłem, powiedziałem że nie mogłem spać, że nie dawała mi spokoju. (To była prawda) I (o dziwo ponownie) ona także napisała, że nie mogła przeze mnie spać. Ucieszyłem się i jak rekin, który poczuje krew od razu zacząłem ją trochę urabiać, żeby jednak się zastanowiła. Odpisała mi, że jestem super, ale Ona nie chce z nikim na razie być. Jak może pamiętacie 31.10.14 był w piątek, a 1.11 i 2.11 to był weekend. Po weekendzie przyszedłem do szkoły i było super. Spacerowaliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się razem i nagle.. 4.11 mnie ignorowała. Nie wiedziałem co się stało, po prostu... zaczęła mnie nie zauważać. Pisałem, zero odpowiedzi, aż w końcu się wkurzyłem i jej napisałem, że przecież widzę, że jest i czyta moje wiadomości, więc o co jej chodzi.
Napisała, że kocha kogoś innego i że musi zakończyć naszą znajomość. Nigdy nie byłem załamany bardziej, nawet gdy rozstawaliśmy się z moimi dziewczynami. Zrozumiałem, że... ja ją naprawdę kocham.
Rozpisałem się więc przewinę.
Przez cały listopad było źle z nami. Jeżeli mi odpisywała lub odpowiadała w szkole, to były to krótkie, lakoniczne wypowiedzi. Na początku grudnia mnie zablokowała na fb.
Zacząłem pisać z jej najlepszą koleżanką (według niektórych najładniejsza dziewczyna w szkole) i chciałem się odegrać... pokazać, że umiem znaleźć sobie dziewczynę. Ten sam schemat, też zaczęliśmy flirtować i... i odmówiła ze względu na Nią (na tą dziewczynę: Marysię) I oczywiście napisała wszystko Marysi i ja musiałem się tłumaczyć. Ale skończyło się na tym, że zaczęliśmy znowu pisać. tylko, że pojawił się problem: moja klasa. Dowiedzieli się i postanowili się zabawić moimi uczuciami. Postanowili, że jeden "Casanova" z mojej klasy (niezbyt przystojny, ale to mu nie przeszkadza w nieskutecznych w większości, flirtach) zacznie udawać chłopaka tej przyjaciółki Marysi. Nie dałem się nabrać, jednakowoż moje życie stało się pasmem udręk. Ponieważ dowiedzieli się niedługo potem, że kocham Marysię. W czasie wycieczki klasowej zabrali jej telefon i zaczęli mi wypisywać, z jej konta, że mnie kocha itd. Ale ja wiedziałem, że to nieprawda, ale oni myśleli, że wygrali. Ona też w tym wszystkim pośrednio uczestniczyła, a więc gdy tylko przyjechaliśmy (przez cały pobyt na wycieczce się do niej nie odzywałem i przebywałem w towarzystwie ładnych dziewczyn, głupi ja) wziąłem telefon i zacząłem do niej wypisywać, że przez to przez długi czas nie ma chłopaka, bo jest wredną szma** zrozumcie mnie, czułem się zaszczuty. Zablokowała mnie i napisała, że nie mam prawa jej tak nazywać itp. Odpisałem, że przepraszam,a ona, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Na wigilii klasowej było najlepiej. Byliśmy przez większość czasu w swoim towarzystwie nawet ją przytuliłem i to nie po przyjacielsku. Przewinę trochę w styczniu parę razy się kłóciliśmy, tak samo w lutym i wczoraj mi napisała, żebym wybaczył, ale ona ma chłopaka. Niestety to nie kłamstwo. Co robić? Chcę o nią walczyć, nie przestawać, a więc komentarze typu odpuść sb ją są dla mnie bezwartościowe. Uff rozpisałem się...
Przez pierwsze dwa lata jej nie zauważałem, ale pod koniec zeszłego roku, a dokładniej 31 Października zaczęliśmy pisać. Przez pierwsze 2 godziny napisaliśmy do siebie prawie 150 wiadomości na fb, a przez kolejne jeszcze więcej. Zacząłem lekki flirt i (o dziwo) zaczęła go odwzajemniać. Wiecie jak jest, w końcu napisałem parę wiadomości za dużo i musiałem się jej spytać, czy by zechciała ze mną być. (Nie mogłem z nią rozmawiać inaczej niż przez fb, ponieważ miałem gorączkę i przez kilka dni nie wychodziłem z domu) Tak trochę głupio to zabrzmi, zwłaszcza że mówię to o sobie, ale jestem dość przystojny i podobam się dziewczynom. Uważałem, że jest już praktycznie moja. Nie wyobrażałem sobie, że może mi odmówić. Nie kochałem jej jeszcze... Odmówiła. Poczułem się jak uderzony pięścią w brzuch. Zacząłem jej pisać, że mnie odrzuca itd... Wiecie o co chodzi. Urażona duma. Następnego dnia ją przeprosiłem, powiedziałem że nie mogłem spać, że nie dawała mi spokoju. (To była prawda) I (o dziwo ponownie) ona także napisała, że nie mogła przeze mnie spać. Ucieszyłem się i jak rekin, który poczuje krew od razu zacząłem ją trochę urabiać, żeby jednak się zastanowiła. Odpisała mi, że jestem super, ale Ona nie chce z nikim na razie być. Jak może pamiętacie 31.10.14 był w piątek, a 1.11 i 2.11 to był weekend. Po weekendzie przyszedłem do szkoły i było super. Spacerowaliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się razem i nagle.. 4.11 mnie ignorowała. Nie wiedziałem co się stało, po prostu... zaczęła mnie nie zauważać. Pisałem, zero odpowiedzi, aż w końcu się wkurzyłem i jej napisałem, że przecież widzę, że jest i czyta moje wiadomości, więc o co jej chodzi.
Napisała, że kocha kogoś innego i że musi zakończyć naszą znajomość. Nigdy nie byłem załamany bardziej, nawet gdy rozstawaliśmy się z moimi dziewczynami. Zrozumiałem, że... ja ją naprawdę kocham.
Rozpisałem się więc przewinę.
Przez cały listopad było źle z nami. Jeżeli mi odpisywała lub odpowiadała w szkole, to były to krótkie, lakoniczne wypowiedzi. Na początku grudnia mnie zablokowała na fb.
Zacząłem pisać z jej najlepszą koleżanką (według niektórych najładniejsza dziewczyna w szkole) i chciałem się odegrać... pokazać, że umiem znaleźć sobie dziewczynę. Ten sam schemat, też zaczęliśmy flirtować i... i odmówiła ze względu na Nią (na tą dziewczynę: Marysię) I oczywiście napisała wszystko Marysi i ja musiałem się tłumaczyć. Ale skończyło się na tym, że zaczęliśmy znowu pisać. tylko, że pojawił się problem: moja klasa. Dowiedzieli się i postanowili się zabawić moimi uczuciami. Postanowili, że jeden "Casanova" z mojej klasy (niezbyt przystojny, ale to mu nie przeszkadza w nieskutecznych w większości, flirtach) zacznie udawać chłopaka tej przyjaciółki Marysi. Nie dałem się nabrać, jednakowoż moje życie stało się pasmem udręk. Ponieważ dowiedzieli się niedługo potem, że kocham Marysię. W czasie wycieczki klasowej zabrali jej telefon i zaczęli mi wypisywać, z jej konta, że mnie kocha itd. Ale ja wiedziałem, że to nieprawda, ale oni myśleli, że wygrali. Ona też w tym wszystkim pośrednio uczestniczyła, a więc gdy tylko przyjechaliśmy (przez cały pobyt na wycieczce się do niej nie odzywałem i przebywałem w towarzystwie ładnych dziewczyn, głupi ja) wziąłem telefon i zacząłem do niej wypisywać, że przez to przez długi czas nie ma chłopaka, bo jest wredną szma** zrozumcie mnie, czułem się zaszczuty. Zablokowała mnie i napisała, że nie mam prawa jej tak nazywać itp. Odpisałem, że przepraszam,a ona, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Na wigilii klasowej było najlepiej. Byliśmy przez większość czasu w swoim towarzystwie nawet ją przytuliłem i to nie po przyjacielsku. Przewinę trochę w styczniu parę razy się kłóciliśmy, tak samo w lutym i wczoraj mi napisała, żebym wybaczył, ale ona ma chłopaka. Niestety to nie kłamstwo. Co robić? Chcę o nią walczyć, nie przestawać, a więc komentarze typu odpuść sb ją są dla mnie bezwartościowe. Uff rozpisałem się...