O co mu chodzi?! Zerwałam z byłym chłopakiem...
A
alice916220 pkt
640 wyświetleń
bo mnie zdradził z inną(od tego czasu z nią był ale zerwał dla mnie jak powiedziałam że inaczej nie może ze mną utrzymać kontaktu) do dzisiaj był przekonany że tylko się z nią całował przez co istniała szansa że kiedyś jak się postara znowu będziemy mogli spróbować... Dzisiaj do mnie zadzwonił i powiedział że chyba będziemy musieli zerwać kontakt, zdziwiłam się ale dopytałam dlaczego tak ma być jak powoli nam zaczynało się układać, odpowiedział (po długich namowach) że się z nią przespał i chyba jest z nim w ciąży... Powiedziałam że nie chce go znać że jest dla mnie skończony i ma spadać z mojego życia. Po 4-5 godzinach zadzwonił do mnie znowu... pijany jak nie wiem, że ona nie jest w ciąży że mnie przeprasza... Byłam nie wzruszona bo w końcu co ma jedno jak i tak i tak się z nią przespał... Powiedział mi znowu że mnie przeprasza że żałuje że tak to się skończyło, że kocha mnie nad życie nadal i nie może sobie beze mnie życia wyobrazić... Coś we mnie pękło i zdziwiona tymi słowami zapytałam czy nie zamierza zrobić coś głupiego, powiedział że słyszę go ostatni raz i żebym o nim zapomniała... Rozłączył się... Przerażona wydzwaniałam do niego kilka razy obierał ale powtarzał to wszystko cały czas! Co do mnie czuje i że to koniec jego życia! Przerażona wydzwaniałam do wszystkich kto mógł by mi pomóc ( a raczej jemu bo on teraz znajduje się u swojej rodziny na wsi a ja w warszawie)... Wszyscy mówili że robi to specjalnie że nic sobie nie zrobi... ale nie mogłam tak z góry założyć w końcu tu nie chodzi o to że oni mają racje ale w grę wchodziło jego życie... Musiałam coś zrobić! Zadzwoniłam do jego brata ale też był w mieście ale miał chociaż kontakt z innymi w sensie z sąsiadami itp (bo w tym czasie mój ex przestał odbierać ode mnie telefon przez już około 20 min) Po jakiś 10 minutach zadzwonił do mnie mój ex. Z przestrachem odebrałam ale na szczęście to był on, tylko że naskoczył na mnie że jak ja mogłam zawiadomić jego brata! że "wielce mi dziękuje! nara" ... Co on chciał tym wszystkim osiągnąć?! Przecież nie mogłam siedzieć bezczynnie pozwolić sobie na to aby on coś sobie zrobił! Więc jeszcze raz się pytam: o co mu chodziło z tym zachowaniem?! Czemu do mnie wydzwaniał a nie do swojej "dziewczyny" ?!