Oceńci wierszyk, może trochę dziecinny, ale...
A
Aga8102.3k pkt
896 wyświetleń
proszę subiektywnie ;)
O Jasiu, który chciał zostać Szopenem
Żył sobie raz chłopiec o imieniu Jaś.
Co robił? Ten wiersz zaraz powie.
Chciał być Szopenem! Pytacie:"Jak?"
Za chwilę każdy się dowie.
Jaś był chłopakiem wielce przekonanym,
że świat należy do fortepianu.
Kochał Szopena, chciał iść w jego ślady,
Więc wykombinował kawał planu.
Myślał i myślał Jasio głupiutki,
A, że był jeszcze wtedy malutki,
Wymyślił! "Co?" Zapytamy.
Poszedł za swoim problemem do mamy.
Głowił się, głowił, co jej powiedzieć,
więc ciągle był bardzo zamyślony.
A, że na miejscu nie mógł wysiedzieć,
w końcu wymyślił pomysł szalony.
"Chcę mieć fortepian"-rzekł raz do mamy.
"I być jak Szopen"-dodał od siebie.
A mama na to:"Jasiu kochany,
musi on zmieścić się u ciebie"
Jasiu aż pobladł z przerażenia.
Jednak dla fortepianu mienia
i szopenowskich mazurków grania,
było to warte zamieszania.
Rankiem do sklepu pojechali
i tam o fortepian spytali.
Jaś zachwycony chciał wybrać
fortepian nad fortepianami.
Gdy Jaś już wybrał ten jeden, jedyny,
nie kupił go z bardzo prostej przyczyny.
Fortepian był bowiem o takim przekroju,
że by się nie zmieścił do Jasia pokoju.
Jasiu się zrobił smutny okropnie,
od fortepianu odszedł pokornie.
Rodzice myśleli, myśleli, myśleli,
aż w końcu pomysł wyborny mieli.
Uradzili, że Jaś pójdzie do muzycznej szkoły.
Na tę wieść Jaś zrobił się znowu wesoły.
Jak powiedzieli, tak też zrobili.
W muzycznej szkole go umieścili.
Jaś nie oszczędzał swoich palców
i przykładał się do walców.
Grywał mazurki, nie do jedzenia,
lecz do słuchania i tańczenia.
Jaś był ambitnym muzyki omenem
i jak w snach swoich-został Szopenem.
Jego marzenie sie spełniło
i wszystko dobrze sie skończyło. ;)
O Jasiu, który chciał zostać Szopenem
Żył sobie raz chłopiec o imieniu Jaś.
Co robił? Ten wiersz zaraz powie.
Chciał być Szopenem! Pytacie:"Jak?"
Za chwilę każdy się dowie.
Jaś był chłopakiem wielce przekonanym,
że świat należy do fortepianu.
Kochał Szopena, chciał iść w jego ślady,
Więc wykombinował kawał planu.
Myślał i myślał Jasio głupiutki,
A, że był jeszcze wtedy malutki,
Wymyślił! "Co?" Zapytamy.
Poszedł za swoim problemem do mamy.
Głowił się, głowił, co jej powiedzieć,
więc ciągle był bardzo zamyślony.
A, że na miejscu nie mógł wysiedzieć,
w końcu wymyślił pomysł szalony.
"Chcę mieć fortepian"-rzekł raz do mamy.
"I być jak Szopen"-dodał od siebie.
A mama na to:"Jasiu kochany,
musi on zmieścić się u ciebie"
Jasiu aż pobladł z przerażenia.
Jednak dla fortepianu mienia
i szopenowskich mazurków grania,
było to warte zamieszania.
Rankiem do sklepu pojechali
i tam o fortepian spytali.
Jaś zachwycony chciał wybrać
fortepian nad fortepianami.
Gdy Jaś już wybrał ten jeden, jedyny,
nie kupił go z bardzo prostej przyczyny.
Fortepian był bowiem o takim przekroju,
że by się nie zmieścił do Jasia pokoju.
Jasiu się zrobił smutny okropnie,
od fortepianu odszedł pokornie.
Rodzice myśleli, myśleli, myśleli,
aż w końcu pomysł wyborny mieli.
Uradzili, że Jaś pójdzie do muzycznej szkoły.
Na tę wieść Jaś zrobił się znowu wesoły.
Jak powiedzieli, tak też zrobili.
W muzycznej szkole go umieścili.
Jaś nie oszczędzał swoich palców
i przykładał się do walców.
Grywał mazurki, nie do jedzenia,
lecz do słuchania i tańczenia.
Jaś był ambitnym muzyki omenem
i jak w snach swoich-został Szopenem.
Jego marzenie sie spełniło
i wszystko dobrze sie skończyło. ;)