Od dwóch lat byłam zakochana w jednym chłopaku. Pote...
A
atrament96764 pkt
993 wyświetlenia
m on znalazł sobie dziewczynę, ale nadal utrzymywaliśmy ze sobą bliski kontakt. Tydzień temu wpadł do mnie. Całowaliśmy się i dotykaliśmy.. Jednak ja źle się z tym czułam. Akurat miałam wolną chatę i zaprosiłam go do siebie, abyśmy pogadali. Jak był u mnie rozpętała się burza. Siedzieliśmy w pustym i ciemnym pokoju. Kilka razy błyskało. Kiedy chciał mnie pocałować, powiedziałam nie.. I wtedy od wstał i powiedziała, że zdałam. Niby to miał być taki sprawdzian na honor. Kiedy wyjaśnił mi wszystko dokładnie, poleciało mi kilka łez.. Czułam się oszukana i perfidnie wykorzystana. Jednak nie nienawidziłam go. Potem on przytulił mnie i powiedział, że może nazwać mnie prawdziwą przyjaciółką. Dziwne, ale te negatywne uczucia trwały tylko chwilę.. Później czułam ulgę. Czy to było normalne? Po tym jak wyszedł i następnego dnia nie mogłam przestać się uśmiechać. Oczywiście nie mogłam powiedzieć o tym nikomu. Teraz nadal czuje się dobrze, między nami ok.. Zastanawiam się tylko gdzie uciekła ta moja miłość.. Ukryła się gdzieś głęboko i czeka na kogoś innego? Pokaże się jeszcze kiedyś ? Na razie, kiedy myślę o takim głębszym całowaniu z nim.. Odpycha mnie to. Czy to się kiedyś zmieni? To przez szok? Z góry dziękuje za pomoc :)