Okej. Moze i to dziecinne, ze zwracam sie z tym...
H
Hiszpanjola363 pkt
592 wyświetlenia
do Was na tym portalu. Ale po prostu mam za duzy metlik w glowie. Jesli ktos ma ochote poczytac i pomóc, bede wdzieczna.
Jakies 2 lata temu poznalam przez internet pewnego chlopaka. Lecz traktowalismy sie bardzo z dystansem i to jednak bylo wszystko na szczeblu kolezenskim. Zawsze gdy mialam problem z facetami, lecialam z tym do niego, i viceversa. W te wakacje sie spotkalismy. Wszystko fajnie, pokazywalam mu Madryt, to tamto, spedzilismy razem fajny tydzien i on wrócil do Polski. I po tym, nasze stosunki zaczely sie zmieniac. Zaczelismy sie traktowac z wieksza czuloscia, no, praktycznie jakbysmy byli para nie bedac nia. I w tym problem. On mieszka w Polsce, ja w Hiszpanii. Probuje sama siebie przekonac, ze mi sie nie podoba, ale tak nie jest. Bardzo mi sie podoba, poniewaz jest strasznie kochanym, dobrym i wartosciowym czlowiekiem. Wiem, to nie ma najmniejszego sensu, zdaje sobie z tego sprawe. Ale on stwierdzil, ze nie bedzie sie bronic i bedzie o to walczyc. Ale ja sama po prostu nie wiem co myslec. Nie chcialabym sie zakochiwac i byc z kims na odleglosc, bo to nie jest milosc, tak sie zwiazku nie tworzy. Czy ktos ma jakikolwiek pomysl na to, co moglabym zrobic z ta powalona sprawa?
Jakies 2 lata temu poznalam przez internet pewnego chlopaka. Lecz traktowalismy sie bardzo z dystansem i to jednak bylo wszystko na szczeblu kolezenskim. Zawsze gdy mialam problem z facetami, lecialam z tym do niego, i viceversa. W te wakacje sie spotkalismy. Wszystko fajnie, pokazywalam mu Madryt, to tamto, spedzilismy razem fajny tydzien i on wrócil do Polski. I po tym, nasze stosunki zaczely sie zmieniac. Zaczelismy sie traktowac z wieksza czuloscia, no, praktycznie jakbysmy byli para nie bedac nia. I w tym problem. On mieszka w Polsce, ja w Hiszpanii. Probuje sama siebie przekonac, ze mi sie nie podoba, ale tak nie jest. Bardzo mi sie podoba, poniewaz jest strasznie kochanym, dobrym i wartosciowym czlowiekiem. Wiem, to nie ma najmniejszego sensu, zdaje sobie z tego sprawe. Ale on stwierdzil, ze nie bedzie sie bronic i bedzie o to walczyc. Ale ja sama po prostu nie wiem co myslec. Nie chcialabym sie zakochiwac i byc z kims na odleglosc, bo to nie jest milosc, tak sie zwiazku nie tworzy. Czy ktos ma jakikolwiek pomysl na to, co moglabym zrobic z ta powalona sprawa?