Ostatnio się tak rozleniwiłam, tak mi się nie...
S
SweetMadzia6913.4k pkt
1.2k wyświetlenia
chcę uczyć, jak jest tylko taka możliwość to olewam sobie lekcje na których jest jakiś sprawdzian, nie idąc po prostu na tę lekcję. Moja wychowawczyni nie usprawiedliwia pojedynczych godzin nieobecnych, mojej matce nie przeszkadza to, że np. kilka dni pod rząd nie chodzę sobie na pierwszą lekcję, bo mam jakiś sprawdzian, albo jak nie idę na ostatnią itp, ale przez takie nieusprawiedliwione godziny mam jeszcze więcej minusowych punktów. Od tego tygodnia obiecałam sobie, że będę cały czas chodzić do szkoły, chyba że będę miała usprawiedliwienie na cały dzień, ale pojedynczych godzin nie będę opuszczać. I co z moich obietnic. Wielkie nic. Jutro nie idę na pierwszą lekcję, bo mam informatykę, której nienawidzę, bo babka każe mi robić jakieś głupoty w wordzie, jak wstawianie spisu treści, jakieś kolumny, punktory itp, ja tego nie ogarniam, kartkówkę zaliczyłam na 2, ostatnio .. znaczy z jakieś 2 tyg temu była następna kartkówka z korespondencji seryjnej, niby to nie jest trudne, ale gdy ja siadam sama do komputera i mam sama to zrobić to wszystko mi się miesza i robię źle, więc w zeszłym tygodniu sobie nie poszłam na informatykę, jutro też nie pójdę, bo nie chcę dostać lachy z tej kartkówki. Do 10.01 wystawiają oceny długopisem na pierwszy semestr, a do 19.12 proponowane i akurat tego dnia jest zebranie, za tydzień już zamierzam iść na tę informatykę i napisać tę kartkówkę, bo mam tylko 1 oceny z czego nie może mi wystawić oceny na półrocze. W gimnazjum tak się urządziłam nie chodząc na niektóre lekcje, np. na chemię, kof, że miałam nie klasyfikację, teraz nie chcę tego samego. Ale nie umiem się zmotywować do chodzenia na lekcje, na które nie lubię. Bo wiem, że jak raz nie pójdę i nie poniosę za to żadnych konsekwencji, bo nauczycielka od infy jeszcze mnie nie kojarzy z widzenia, więc jak nawet zobaczy mnie na korytarzu w szkole to nie zacznie wypytywać dlaczego nie chodzę na jej lekcje. Jak raz nie pójdę to później już po całości sobie odpuszczam. Jak się zmotywować do chodzenia na te głupie lekcje?