pech? ...
W
Werr30 pkt
548 wyświetleń
Hmm.. pisze to chyba głównie dlatego, ze muszę się komuś zwierzyć. potrzebuję nowego spojrzenia na sprawę. więc nie należę do najładniejszych i najzgrabniejszych dziewczyn, ale nie wiem dlaczego mam wielu wielbicieli. poznałam chłopaka, który był starszy o 4 lata (B.). wtedy się w nim bardzo 'zauroczyłam' i chyba głównie z rozsądku nie chciałam z nim być. (sama tego nie rozumiem, ale tak było) i zerwałam z nim kontakt. 4 miesiące później na weselu kuzynki spotkałam chłopaka. był bardzo przystojny. (ciacho) jak się potem okazało, mieszka w Niemczech. dobra musiałam się z nim rozstać, ale wiedziałam, że odwiedzi mnie w wakacje, więc wszystkich chłopaków odrzucałam, bo miałam nadzieję, ze jak on przyjedzie to coś z tego wyjdzie. chociaż dla mnie miłość na odległość nie miała sensu, ale jakoś nie mogłam Sobie wyobrazić jakiegoś innego partnera niż on. i tak mijały miesiące ja odrzuciłam wielu chłopaków, którzy byli wtedy w moim życiu i czekałam na niego. w końcu przyjechał spotykaliśmy się i ogólnie było okey. ale potem jego pobyt w Polsce dobiegł końca i musieliśmy się rozstać. a piszę to dlatego, ze całkiem nie dawno dowiedziałam się, ze ten chłopak który był starszy o 4 lata wyjeżdża też do Niemiec. i że już nigdy w życiu go nie zobaczę. I tak się zastanawiam, ze dlaczego jedyni chłopacy w moim życiu, w których się zauroczyłam muszą mieszkać w Niemczech. nie uważacie, że to jest trochę dziwne.? Jak dla mnie to to jest bardzo dziwne i nie rozumiem dlaczego akurat Ci którzy byli kimś ważnym w moim życiu. przepraszam, że tak dużo napisałam.