Zyję bo chcę i lubię. Żyję, żeby oglądać telewizję, siedzieć w internecie, pisać sms, uczyć się, pracować i CHODZIĆ NA ZAKUPY. Żyję dla mamy, żyję dla moich psów, kotów, świnki morskiej i szczura, żyję dla babci, żyję dla brata. Po śmierci będzie NIC i może to lepiej. Wierzę w karmę, jeśli zrobię coś złego to się na mnie kiedyś odbije. A jeśli jestem miła i uczynna to warto żyć dla takich chwil, kiedy powiesz komuś coś miłego, zrobisz choćby najmniejszy gest, ale poprawisz tym komuś humor, umilisz życie, itp. Czy ja wiem czy wierzę w Boga.. Chyba trochę tak. Cała moja rodzina to zagorzali katolicy. Ja nie chodzę do kościoła, NIENAWIDZĘ naszego księdza (to debil, oszust, naciągacz, zwykły cham i prostak), nie wierzę w jezusa i te wszystkie pierdoły, biblie, testamenty, chrzty, bierzmowania, modlitwy,sranie w banie. Ale jednak wierzę w Boga czy coś tego typu, coś co nas stworzyło, bawi się nami czasem, ale też pomaga jak jest naprawdę źle. Dziwnie trochę, ale tak jest.