Podoba mi się pewna dziewczyna. Chodzimy razem...
A
Andrzej079 pkt
362 wyświetlenia
na uczelnię, widujemy się codziennie. Ma wspaniały charakter, jest zawsze uśmiechnięta, to rodzaj dziewczyny, która potrafi sobie w życiu radzić, to mi się w niej podoba. Nie jest typową "gorącą/seksowną panną", jest ładna, bardzo, bardzo naturalna uroda, niesamowicie mi to odpowiada. Niestety zajęta. Jak to jest, że zawsze w życiu jak już trafiam na taką dziewczynę, to ona musi być już z kimś? Co ja zrobiłem, że wiecznie mam takiego pecha... Chcę, żeby to była MOJA dziewczyna. Może to samolubne, ale ja naprawdę jestem dobrym człowiekiem, staram się, szanuję ją, dostrzegam to czego inni faceci nie widzą. Wiem, że to aroganckie, ale nie wiem w czym jej facet mógłby być lepszy. Znam swoją wartość. Nie pomyślcie, że jestem jakiś miękki łajza, wręcz przeciwnie. Jak sobie radzić z taką sytuacją, jak ją rozgrywać?
Dlaczego to tutaj piszę? Ponieważ coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać myśl o niej. Gapię się na nią ukradkiem, lubimy się, ale wiem, że nic nie mogę zrobić. Stwierdziłem więc, że może jak się swobodnie rozpiszę to jakoś mi się to ułoży w głowie. Nie ma możliwości, żeby cokolwiek między nami było, gdyż ona na pewno będąc zajętą by nie chciała, ale to nawet nie ma znaczenia, bo honor jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu i nie mógłbym podbierać dziewczyny drugiemu człowiekowi. Jednakże nie, nie kocham jej, jak już miałbym to określić: podziwiam.
Dlaczego to tutaj piszę? Ponieważ coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać myśl o niej. Gapię się na nią ukradkiem, lubimy się, ale wiem, że nic nie mogę zrobić. Stwierdziłem więc, że może jak się swobodnie rozpiszę to jakoś mi się to ułoży w głowie. Nie ma możliwości, żeby cokolwiek między nami było, gdyż ona na pewno będąc zajętą by nie chciała, ale to nawet nie ma znaczenia, bo honor jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu i nie mógłbym podbierać dziewczyny drugiemu człowiekowi. Jednakże nie, nie kocham jej, jak już miałbym to określić: podziwiam.