Podoba mi się starsza o rok dziewczyna... I...
1
125897456315 pkt
850 wyświetleń
kompletnie nie potrafię do niej zagadać. Pierwszy raz zobaczyłem ją około rok temu. Gdy to zrobiłem po prostu spojrzałem na nią i absolutnie nie myślałem a gdy przestałem pomyślałem sobie jaka ona jest piękna. Naprawdę, nie wiem sam co mnie tak do niej ciągnie - drobna, niska cicha brunetka ale to chyba nierealnie piękna twarz tak na mnie działa i zawsze piękne falowane włosy. Normalnie bym się spróbował przełamać i do niej zagadać lecz zawsze mnie blokuje jakaś durna myśl. Ale najpierw trochę opowiem o tym co się działo odkąd ją zobaczyłem: miałem wtedy 14 lat a ona 15. Prawdę mówiąc myślałem, że jest rok młodsza ale jak widać nie zawsze wiek jest adekwatny do wyglądu. Jakby mnie i ją postawić obok siebie to pewnie 90% osób uznałoby mnie za starszego przez to, że mam około 183 cm wzrostu a ona około 160. Dodam, że to jest dla mnie idealny wzrost - uwielbiam dziewczyny niższe o głowę. Ale problem jest taki, że jak miałem 14 lat nie dbałem o siebie, jedyne co robiłem to grałem na kompie całe dnie i jakoś dni leciały. Ale w czasie zakończenia roku szkolnego kiedy wszyscy się cieszyli sobie uświadomiłem, że mogę już nigdy jej nie zobaczyć co wywołało u mnie uczucie które można porównać do tego, że przed chwilą uświadomiłeś sobie, że zdjałeś/aś igłę. Nigdy do niej nie zagadałem bo rzadko ją widziałem samą, raz jak ją zobaczyłem jak siedzi na ławce i nic nie robi to pomyślałem, żeby usiąść obok niej ale banda jełopów czyli moja klasa mi w tym przeszkodziła bo akurat debile ciągle byli w pobliżu. W czasie wakacji się mocno zmieniłem a szczególnie to na co zwracałem uwagę - wcześniej jedyne co mnie obchodziło to granie dla zabicia czasu i (ehh) anime co sprawiało, że byłem źle nastawiony do ludzi. W około październiku czyli jak byłem w 3 klasie stał się cud - zobaczyłem ją na tym samym przystanku autobusowym. Początkowo nie zwracałem na nią uwagi ale jak autobus przyjechał zobaczyłem, że ona wsiada do tego samego co ja. Przez tą durną mikroskopijną różnicę wieków wciskałem sobie, że nigdy by nie polubiła młodszego od siebie i zacząłem zajmować się dziewczynami w moim wieku. I wtedy sobie coś uświadomiłem - większość z nich to tępe rury które nie mają nic do zaoferowania, jak zdarzy się ładna to zazwyczaj jedyne co robi to siedzi na telefonie i ogląda snapchata i facebooka. Wtedy sobie uświadomiłem jaką perełkę znalazłem - piękna, spokojna i cicha dziewczyna która używa telefonu tylko do słuchania piosenek. Wtedy sobie uświadomiłem, że muszę spróbować. Nigdy jej nie widziałem jak rozmawia z żadnym chłopakiem, nie widziałem też żeby na kogoś się patrzała więc chyba nikt się jej nie podobał. Ale niestety różnica wieku sprawia, że ona jest w liceum a ja wciąż w gimnazjum więc mogła kogoś poznać, kogoś kto by się nie bał do niej zagadać w przeciwieństwie do mnie. I to jest powód dla którego chyba się boję zagadywania do niej - co jeśli ma chłopaka i nie będzie chciała gadać? Niby w gimnazjum tylko z paroma koleżankami gadała na przerwach i w przeciwieństwie do niektórych dziewczyn nie podbijał do niej inny chłopak co tydzień. Ale w liceum są inni ludzie... Druga rzecz która mnie blokuje to to, że jak przyjdzie na przystanek to chwilę stoi po czym wyciąga słuchawki i słucha muzyki. Boję się tego, że zagadam do niej po czym pomyśli sobie ,,po co on mi zawraca głowę, mogłabym w tym czasie posłuchać sobie muzyki". Przez te durne myśli zmarnowałem wczoraj idealną okazję czego nie potrafię sobie wybaczyć. Staram się o tym nie myśleć i po prostu zagadać do niej w piątek albo we wtorek. Możemy mieć całkiem dużo tematów do rozmowy bo ewidentnie ona mieszka gdzieś w pobliżu co jest naprawdę niespotykane, żeby do szkoły gdzie ja chodzę chodził ktoś kto mieszka gdzieś tutaj. Najbliższy kontakt jaki z nią miałem był jak spojrzeliśmy sobie w oczy na pół sekundy z odległości dwóch metrów dwukrotnie w ciągu 5 minut... I teraz mam dwa pytania: czy da się w jakiś sposób poznać czy ma chłopaka po np. zachowaniu? Facebooka ona chyba nawet nie ma co też jest dla mnie zaletą i jednocześnie utrudnieniem i jak do niej zagadać tak, żeby nie myślała, że jej przeszkadzam? Myślicie, że rozpoczęcie rozmowy ,,cześć, mam wrażenie, że cię skądś kojarzę" to dobry pomysł?