POMOCY...
T
TheVosotras32 pkt
580 wyświetleń
Jak już coś wolała bym odpowiedzi od osob 18lat w zwyż ale chętnie posłucham różnych opini...
Sprawa wygląda następująco: Jestem od długiego czasu z moim facetem... Ma zamiar zaniedługo mi się oświadczyć, jego rodziców i całą rodzinke uwielbiam dogaduje sie z nimi swietnie nawet lepiej niz z moimi rodzicami od 2 miesiecy zastanawiam sie o przeprowadze mysle ze niema sensu meczyc sie tutaj skoro tam jestem szczesliwa... szkoly jeszcze nieskonczylam ale chca mnie z niej wywalic pod koniec lutego... wiec niepozostaje mi nic innego jak pojscie do szkoly dla doroslych co najbardziej mi sie usmiecha. starsi powiedzieli ze jesli sie wyniose urwa zemna kontakt co wg mnie jest wogole podejsciem bez serca... zyjemy ze soba jak pies z kotem wiec poco mam sie tu meczyc gdy ta 2letnia szkole moge zrobic spokojnie u chlopaka tam mam zamiar znalezc jakas prace zeby pomagac mu finansowo on stwierdzil ze spokojnie da rade mnie i siebie utrzymac tylko teraz niewiem co mam robic... cierpiec tu ale miec 1% szanse na to ze starsi w pozniejszych latach mi pomoga jak bede tego potrzebowac... czy przeniesc sie do chlopaka i tam szczesliwie ukladac zycie na nowo... zupelnie odcinajac sie od mojej rodziny... (na ktorej szczeze mi niezalezy juz wogole) sytuacja jest powazna wiec niechce odpowiedzi typu dziewczyno a jak sie z nim rozstaniesz albo masz jeszcze czas... chce wiedziec co zrobilibyscie na moim miejscu...
Sprawa wygląda następująco: Jestem od długiego czasu z moim facetem... Ma zamiar zaniedługo mi się oświadczyć, jego rodziców i całą rodzinke uwielbiam dogaduje sie z nimi swietnie nawet lepiej niz z moimi rodzicami od 2 miesiecy zastanawiam sie o przeprowadze mysle ze niema sensu meczyc sie tutaj skoro tam jestem szczesliwa... szkoly jeszcze nieskonczylam ale chca mnie z niej wywalic pod koniec lutego... wiec niepozostaje mi nic innego jak pojscie do szkoly dla doroslych co najbardziej mi sie usmiecha. starsi powiedzieli ze jesli sie wyniose urwa zemna kontakt co wg mnie jest wogole podejsciem bez serca... zyjemy ze soba jak pies z kotem wiec poco mam sie tu meczyc gdy ta 2letnia szkole moge zrobic spokojnie u chlopaka tam mam zamiar znalezc jakas prace zeby pomagac mu finansowo on stwierdzil ze spokojnie da rade mnie i siebie utrzymac tylko teraz niewiem co mam robic... cierpiec tu ale miec 1% szanse na to ze starsi w pozniejszych latach mi pomoga jak bede tego potrzebowac... czy przeniesc sie do chlopaka i tam szczesliwie ukladac zycie na nowo... zupelnie odcinajac sie od mojej rodziny... (na ktorej szczeze mi niezalezy juz wogole) sytuacja jest powazna wiec niechce odpowiedzi typu dziewczyno a jak sie z nim rozstaniesz albo masz jeszcze czas... chce wiedziec co zrobilibyscie na moim miejscu...