pomożecie ? proszę... dla was to 5 min dla...
D
diamondkinia78 pkt
1k wyświetlenia
mnie coś więcej
...w 3 klasie gimnazjum zaczął pisac do mnie taki chłopak nazwijmy go M o rok ode mnie starszy fajnie nam się pisało i uwielbiałam z nim rozmawiać. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie umówiliśmy się na pikniku szkolnym to było coś niesamowitego grała jakaś biesiadna muzyka, nikt nie tańczył, a on tak po prostu wyciągną mnie do tańca przy całej szkole.. to było miłe:) drugie spotkanie to było na ławce w parku koło naszej szkoły gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kolejne były to wagary na które mnie zabrał chodziliśmy po mieście za rękę i dobrze się dogadywaliśmy wtedy też przechodziliśmy przez pewien park był też plac zabaw i huśtawki na których huśtaliśmy się jak małe dzieci:) i ławka 'teraz mogę nazwac ja ' naszą ławką' . Siedzieliśmy na tej ławce i on wymyślił coś takiego, że jak przejdzie pierwszy facet to ja go pocałuje i jakoś tak wyszło, że musiałam go pocałować po prostu cmoknełam go w usta był mój pierwszy pocałunek jeżeli mogę to tak nazwać:) i tak to był koniec naszych spotkań... on zawsze zaczynał rozmowę ja nigdy nie odważyłam się do niego pierwsza napisać... a w szkole tylko zwykłe 'cześć'. Starał się o mnie chłopak widać to było( pamiętam też pewnego sms, w którym napisał: mam wobec Ciebie duże plany)
...i tak było, aż po prostu z dnia na dzień to wszystko gasło... nie odzywał się już reguralnie jak na paczątku odzywał sie co 3 dni później było to co tydzień, 2 tygodnie aż wkońcu przestał się odzwywać wogólę do dnia dzisiejszego. Nie powiem... owszem tęskniłam za tym wszystkim, ale próbowałam o nim zapomnieć. Nie było łatwo... było ciężko. Ale powoli zapominałam, nie myślałam o nim jak wcześniej. Dawałam radę... Zapominałam... teraz jestem już w 2 klasie liceum on 3 i wszystko znowu powróciło... on zaczął mnie zaczepiać w szkole na przerwie... rzucać papierkami albo już nieraz mu się zdarzyło klepnąc mnie w tyłek(!) jak przechodziłam obok niego. Mam ochotę mu wtedy coś powiedzieć, cokolwiek... ale nie mam odwagi... i tak się to toczy... dzień z nadzień żyjemy, a ja nadal mam nadzieję, że chociaż się odezwie (mamy swoje gadu, numer komórki zmieniłam on pewnie też) kiedy to ostatnio szło się do szkoły? w czwartek tak? od tamtej pory tzn. od piątku aż do nia dzisiejszego śni mi się po nocach... Zapamiętałam tylko jeden, że sobie siedzimy i go przytulam tak po prostu... ale co się dziwić jak przed snem zawsze o nim myśle i wspominam... Kurczę nie wiem co o tym wszystkim kompletnie mysleć, co mam robić... w sumie lepiej mieć nadzieję niż siedzieć i nic nie mieć... a najgorsze jest to, że nie wiem co do niego czuje... nie kocham go, nie jestem zauroczona, ale, ale co? zależy mi!?
Nie wiem, boje się przyznać przed samą sobą...
...w 3 klasie gimnazjum zaczął pisac do mnie taki chłopak nazwijmy go M o rok ode mnie starszy fajnie nam się pisało i uwielbiałam z nim rozmawiać. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie umówiliśmy się na pikniku szkolnym to było coś niesamowitego grała jakaś biesiadna muzyka, nikt nie tańczył, a on tak po prostu wyciągną mnie do tańca przy całej szkole.. to było miłe:) drugie spotkanie to było na ławce w parku koło naszej szkoły gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kolejne były to wagary na które mnie zabrał chodziliśmy po mieście za rękę i dobrze się dogadywaliśmy wtedy też przechodziliśmy przez pewien park był też plac zabaw i huśtawki na których huśtaliśmy się jak małe dzieci:) i ławka 'teraz mogę nazwac ja ' naszą ławką' . Siedzieliśmy na tej ławce i on wymyślił coś takiego, że jak przejdzie pierwszy facet to ja go pocałuje i jakoś tak wyszło, że musiałam go pocałować po prostu cmoknełam go w usta był mój pierwszy pocałunek jeżeli mogę to tak nazwać:) i tak to był koniec naszych spotkań... on zawsze zaczynał rozmowę ja nigdy nie odważyłam się do niego pierwsza napisać... a w szkole tylko zwykłe 'cześć'. Starał się o mnie chłopak widać to było( pamiętam też pewnego sms, w którym napisał: mam wobec Ciebie duże plany)
...i tak było, aż po prostu z dnia na dzień to wszystko gasło... nie odzywał się już reguralnie jak na paczątku odzywał sie co 3 dni później było to co tydzień, 2 tygodnie aż wkońcu przestał się odzwywać wogólę do dnia dzisiejszego. Nie powiem... owszem tęskniłam za tym wszystkim, ale próbowałam o nim zapomnieć. Nie było łatwo... było ciężko. Ale powoli zapominałam, nie myślałam o nim jak wcześniej. Dawałam radę... Zapominałam... teraz jestem już w 2 klasie liceum on 3 i wszystko znowu powróciło... on zaczął mnie zaczepiać w szkole na przerwie... rzucać papierkami albo już nieraz mu się zdarzyło klepnąc mnie w tyłek(!) jak przechodziłam obok niego. Mam ochotę mu wtedy coś powiedzieć, cokolwiek... ale nie mam odwagi... i tak się to toczy... dzień z nadzień żyjemy, a ja nadal mam nadzieję, że chociaż się odezwie (mamy swoje gadu, numer komórki zmieniłam on pewnie też) kiedy to ostatnio szło się do szkoły? w czwartek tak? od tamtej pory tzn. od piątku aż do nia dzisiejszego śni mi się po nocach... Zapamiętałam tylko jeden, że sobie siedzimy i go przytulam tak po prostu... ale co się dziwić jak przed snem zawsze o nim myśle i wspominam... Kurczę nie wiem co o tym wszystkim kompletnie mysleć, co mam robić... w sumie lepiej mieć nadzieję niż siedzieć i nic nie mieć... a najgorsze jest to, że nie wiem co do niego czuje... nie kocham go, nie jestem zauroczona, ale, ale co? zależy mi!?
Nie wiem, boje się przyznać przed samą sobą...