Przejdź do treści głównej

Ponad 5 lat temu poznałam pewnego chłopaka...

G
Grzebciu973 pkt
997 wyświetleń
przez internet na jednym z portali społecznościowych. Od samego początku pisało nam się dobrze ze sobą. Wspólnych zainteresowań mieliśmy mało, jednak to nie stało na przeszkodzie aby coś „zaiskrzyło”. Wiele razy staraliśmy się aby doszło do spotkania, lecz niestety kilometry i brak możliwości wyjechania na 2-3 dni sponiewierały nasze plany. Tak było za każdym razem. Nawet jak była nadzieja aby on przyjechał do mnie na imieniny czy urodziny okazywało się, że jedna ze stron odpuszcza, bo albo moja mama się nie zgodziła, albo on nie miał kasy, żeby przyjechać… Ale wtedy byliśmy dziećmi – on miał 15 lat, ja 14, więc perspektywa spotkania przerastała nas niewiarygodnie. Obiecaliśmy sobie, że się spotkamy jak ja skończę 18 lat… Oczywistym zamiarem był jego przyjazd na moją osiemnastkę. Okazało się, że nie mógł przyjechać. Wtedy już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek się spotkamy. Nawet planowałam przyjechać na jego 20 urodziny, ale tym razem to ja nie mogłam, bo w tym samym czasie miałam praktyki. Pewnego późnego wieczoru w czerwcu zadzwoniłam do niego i rozmawialiśmy chyba z 4 godziny. Powiedział mi, że jest szansa aby się spotkać, tylko kwestia jeszcze tego czy ja chcę. Zadał głupie pytanie, bo to było oczywiste, że będę chciała. Bardzo entuzjastycznie się zgodziłam, ustaliliśmy, że za parę dni się odezwie i mi powie dokładnie, którego przyjedzie do mnie. Przez te kilka dni żyłam jakbym dostała skrzydła. Zadzwonił i powiedział, że pod koniec czerwca przyjedzie, tylko jeszcze musi pożyczyć od kumpla kasę. Czekałam z niecierpliwością do końca czerwca, kiedy on napisał mi smsa w ostatnim tygodniu czerwca, że spotkanie nie wypali, bo kumpel nie pożyczył mu kasy i na dodatek musi zostać w swoim mieście, bo jakieś problemy miał z mieszkaniem. Wtedy załamałam się kompletnie i postanowiłam w jakiś sposób odstawić jego na dalszy plan, aby tak bardzo nie ekscytować się każdą wzmianką o naszym spotkaniu. Udało się, ale tylko na miesiąc… W sierpniu pojechałam na szkolenie z psem i pewnego wieczoru trochę za dużo wypiłam i napisałam mu kilka głupich ale za to szczerych smsów. Na odzew nie musiałam długo czekać, ponieważ odpisał mi na drugi dzień wieczorem i także bardzo szczerego smsa. Płakałam za każdym razem kiedy czytałam każde słowo z tej wiadomości. Napisał, że bardzo mu na mnie zależy i że jestem jedyną osobą, która go tak rozumie itd. Dodał również, że przyjedzie pod koniec sierpnia. Obietnicy dotrzymał. Spędziliśmy ze sobą cudowne popołudnie, wieczór, noc, poranek, południe. Żeby nie było skojarzeń, dopiszę, że przez noc do niczego więcej nie doszło niż do przytulania i pocałunków… To były najcudowniejsze chwile w moim życiu, bo pomimo lat, które minęły nadal nam się dobrze rozmawiało, dobrze się przy sobie czuliśmy. Chciałam, żeby te chwile trwały wiecznie. Niestety, przyszedł czas rozstania. On odjechał do domu. To było jedne z najtrudniejszych rozstań w moim życiu… Było mi ogromnie smutno jak widziałam go w jednym z odjeżdżających pociągowych wagonów. Wróciłam do domu i starałam się żyć dalej, tak jak wcześniej… Nie dało się. Moje życie obróciło się o 360 stopni. Spokojne, senne wieczory zamieniły się w przepełnione łzami i smutkiem długie, ciągnące się do wieczności wieczory. Przez kilka dni po spotkaniu pisaliśmy ze sobą. Później kontakt się urwał… Starałam się za wszelką cenę wrócić do normalności, w pracy starałam sobie zająć tak czas aby nie myśleć o Nim i spotkaniu… Umiałam zająć wszystko, ale nie swoją głowę… Myśli nie dawały mi spokoju. A on nadal się nie odzywał. Dopiero w grudniu napisał mi długiego smsa, w którym opisał jak mu ciężko żyć z tym wszystkim, że za dużo się między nami wydarzyło, że żeby być z kimś i uczestniczyć w czyimś życiu, musi wiedzieć co zrobić ze swoim. To bardzo bolało, ale po trosze zrozumiałam.
Od spotkania minęło 7 miesięcy, a ja nadal czuję jakby to było wczoraj. Zamykając oczy mam w głowie widok jego twarzy. Zasypiając słyszę jego głos. To mnie niesamowicie męczy… Nie wiem jak mam sobie poradzić z myślami, chciałabym zapomnieć. Czasami żałuję, że do tego spotkania w ogóle doszło. Chyba jednak wolałam żyć marzeniami i mieć złudną nadzieję na jakiś krok w naszej znajomości.
Wiem, że trochę się rozpisałam, ale nie da się całej tej sytuacji opisać w paru zdaniach. Jeszcze wielu rzeczy tu nie opisałam. Ale są nieistotne. Chciałabym, abyście zastanowili się i poważnie podchodząc do sprawy doradzili mi co ja mogę zrobić, aby tak bardzo nie rozpamiętywać przeszłości. Może to nie najtrudniejsza sprawa na świecie, ale dla mnie jest trudna, bo nie mogę przez to wszystko normalnie funkcjonować. Ciągle żyję przeszłością i niepewnością, ponieważ on za każdym razem rozmawiając ze mną o całej sprawie zapewnia mnie, że musi ogarnąć swoje życie i wierzy, że kiedyś coś nas jeszcze połączy… Proszę nie dawać mi rad, że na miłość lekiem jest druga miłość, bo tu nie o to chodzi. Jestem już na tyle dużą dziewczynką, że nie liczą się dla mnie związki „od tak”. Dziś non stop myślę o tym spotkaniu, ponieważ jutro jadę na wycieczkę klasową do miasta w którym się spotkaliśmy… To tyle… Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi.

9 odpowiedzi

Ale on po prosu sie o Ciebie troszczy i nie chce Cie zranić ..(No ale mieć telefon i po tygodniu odczytać -banał) ..
A czy dobre są te niespodzianki ..? No nie wiem ..Bo nie zawsze to wychodzi na dobre ,
Są takie sytuacje ,że ktoś ma dużo pracy lub go obecnie w domu nie ma ..A ktoś inny jest ...Może on sie boi powiedzieć rodzicom? znajomym? że taka miłość jak ty istnieje dla niego ..I po prostu boi sie życia
19
A

anetta901

14 lat temu

Wracając do sprawy, to zaplanowaliśmy wspólnie spotkanie, a nawet dwa. Najpierw on przyjedzie do mnie na kilka dni w wakacje, a później ja do niego na kilka dni. Może uda mi się wtedy z nim poważniej porozmawiać i przede wszystkim nacieszyć się nim, jego widokiem na dłuższy czas. Na szczęście za rok kończę szkołę, może uda mi się pójść na studia gdzieś blisko niego. :)
Dziękuję jeszcze raz za wszystkie rady, które mi tu napisaliście. Uwierzyłam, że da się coś z tego wszystkiego jeszcze wycisnąć, że nie trzeba tego zakańczać. Szkoda byłoby zaprzepaścić tak wartościową znajomość i być może miłość... :)
15
G

Grzebciu

14 lat temu

@malineczka16 - wiem w jakim mieście mieszka, wiem na jakiej ulicy, ale niestety nie jestem na tyle silna, żeby wsiąść do pociągu i pojechać 400 km do niego i zrobić mu niespodziankę. Już kiedyś o tym myślałam, nawet miałam uzbieraną kasę, ale jednak ten strach mnie sparaliżował. Byłam niedawno niedaleko miejscowości w której mieszka, napisałam mu nawet wcześniej smsa, że będę, ale on odpisał mi dopiero tydzień po moim powrocie do domu, że nie odczytał smsa.
Czasami mam wrażenie, że on unika jakiegokolwiek kontaktu ze mną, bo boi się mnie zranić. Wiele razy to zrobił i nie chce, żeby to się znów powtórzyło. No nie wiem.. Ja już na różne sposoby to wszystko sobie tłumaczę... Nie wiem.. Nie wiem.
10
G

Grzebciu

14 lat temu

Miłości od tak po prostu nie da się wyleczyć. Już zawsze będziesz o tym pamiętać.
5
A

aleksandra21

14 lat temu

jesli tak bardzo ci zalezy to na twoim miejscu nie probowalabym zapomniec, tylko zrobic cos, by go nie stracic. w koncu jestes juz dorosła, dowiedz sie gdzie mieszka, znajdz troche kasy i zrob mu niespodzianke. pojedz do niego i zobaczysz jego reakcje. nie umiem ci zbytnio doradzic nic innego, bo zapomniec i tak nie zapomnisz. ułozy sie jak ułoży, albo wyjdzie abo nie. kto nie probuje ten nie zyskuje. sensu by nie miało, gdyby miał cie caly czas wystawiac, teraz twoja kolej, wiem ze to chlopak powienien przyjezdzac a nie dziewczyna, ale jesli ci zalezy to musisz sie poswiecic. w koncu tyle lat minelo...
-7
M

malineczka16

14 lat temu

No tak moim zdaniem to powinniście sobie kilka rzeczy wyjaśnić i na prawdę podejść do tego w 100% na poważnie ..Bo to co ja tu przeczytałam to tak jakby on nie był na 100% pewny ..Przecież On ma 20 lat ..Musi kiedyś życie swoje ogarnąć ..A Ty też powinnaś normalne funkcjonować i prowadzić normalny tryb życia ..Po pierwsze to żeby na to jakoś zaradzić ja już pisałam musicie sobie wile spaw wyjaśnić ..Bo to takie pisanie ,że musi sobie życie poukładać i to przez tyle lat to trochę to nie gra zbytnio ..On powinien wiedzieć co chce od życia i co Ty chcesz ..Bo jak na razie wynika z Waszych lat to jesteście młodzi i macie przed sobą cały świat do podbicia ..Ale na pewno kiedyś sie to skończy i musicie zadbać co będzie dalej ?..To że On ogarnia się (za przeproszeniem ) tyle już czasu ..To jest niemożliwe ..Gdyby on chciał to by już to dawno zrobił ..Ale widocznie boi się życia ..I porozmawiajcie ze sobą głębiej ..Chodzi mi o to ,żeby to nie bylo coś takiego ,że tęsknicie za sobą i myślicie o sobie bo to jest u ludzi zakochanych norma ..Ale porozmawiajcie o tym czy jesteście w stanie razem żyć ,funkcjonować i czy jest taka możliwość i nie ma żadnych barier ..Bo jak tu czytałam to chodzi o kasę i pozwolenie rodziców i wycieczki czy szkolenia ..Może czas żeby to zacząć myśleć o czymś więcej po szkole ..Kiedy bedzie czas wolny ..
-9
A

anetta901

14 lat temu

Posłuchałam Was i zmusiłam go do rozmowy ze mną. Niestety, a może i stety, że powiedział mi wszystko co go gnębi i niestety musiałam zakończyć całą sprawę. Jest mi z tym bardzo źle, a przede wszystkim jest mi przykro, że wcześniej mi o tym nie powiedział, tylko zbywał mnie "ogarnianiem życia", ale muszę zapomnieć i zacząć żyć dalej. To tyle, dziękuję za wszystkie odpowiedzi... Uznaję sprawę za zakończoną, nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Pozdrawiam.
-10
G

Grzebciu

14 lat temu

Słuchaj, są w życiu rzeczy ważne i bzdury. Prawdziwa miłość jest, przynajmniej tak mi się wydaje, jedną z tych najważniejszych. Myślę, że powinnaś się zastanowić, czy to co do niego czujesz jest taką właśnie prawdziwą, jedyną w życiu miłością. Bo jeśli jest, to czy warto to zaprzepaszczać przez bzdury, przez te problemy codziennego życia? One są zawsze. A skoro znacie się te 5 lat, to powinniście być wobec siebie szczerzy i odkryć wszystkie karty, a nie że tłumaczy się ogarnianiem życia... W każdym razie, jeśli to dla Ciebie ważne, to nie poddawaj się, szansa na prawdziwą miłość czasem trafia się tylko raz
-10
F

Festkop

14 lat temu

@anetta901 - ja bym chciała z nim porozmawiać, ale on nie odpisuje na smsy i nie odbiera telefonu...
@MegaNiewidoma - dzięki za tak długą odpowiedź, ten sms, który miałabym do niego wysłać idealnie opisuje to co chciałabym mu powiedzieć, żeby wzbudzić w nim jakiekolwiek uczucia.. Tylko, że nie wiem czy jest sens pisać.. Czy jest w ogóle sens to wszystko ruszać? Może lepiej niech będzie tak jak jest? Tak, mamy wiele wątków ze sobą nieogarniętych, które powinniśmy jak najszybciej wyjaśnić, ale z nim rozmowa jest taka, że jak zaczynamy wchodzić na tematy naszej znajomości, związków, miłości itd to on się zacina, nic nie odpisuje, a jak zapytam czemu nie odpisujesz, to on "Bo nie wiem co." "Bo nie mam co." albo nic nie pisze...
-27
G

Grzebciu

14 lat temu