Porównuję chłopaków do mojego byłego.. ;&a
A
angelqia1.8k pkt
4.2k wyświetleń
tego, że w połowie lutego, jak pojechałam w ferie w góry z moim kuzynostwem i ich rodzicami, poznałam chłopaka, w którym 'zakochałam się' od pierwszego wejrzenia. Może zakochać to za mocno powiedziane, ale coś do niego poczułam- jak tak się uśmiechał do rodziny i jak rozmawiał z moim młodszym kuzynostwem (dwóch chłopaków- 13 i 9 lat). Potem na jego widok od razu mocniej było mi serce, a że to znajomy jednego z kuzynów, miałam szansę go poznać. I rzeczywiście. Już następnego dnia rozmawialiśmy jak starzy kumple, a po kilku następnych dniach byliśmy niemal nierozłączni. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, jak jestem szczęśliwa. Dopiero sobie to uświadomiłam, gdy po tygodniu wyjeżdżaliśmy z gór.. Pisaliśmy ze sobą codziennie, on mi wyznał że mu się podobam i ja jemu. Potem on specjalnie przyjechał do moich kuzynów u których mieszkałam do końca ferii, żeby się ze mną zobaczyć, następnie zabrał mnie na randkę do kina, a kiedy nadszedł czas powrotu do mojego miasta (całkiem daleko od niego) przyszedł, żeby mnie pożegnać. Jakoś tak się złożyło, ze od tamtej randki byliśmy parą, i zostaliśmy nią mimo dzielącej nas odległości. To jednak nie trwało długo. On zaczął coraz rzadziej pisać, coraz mniej mieliśmy sobie do powiedzenia, a ja nie naciskałam. Obydwoje nie wierzyliśmy, że to się uda. Mimo, że on nie zerwał, płakałam po nocach, a w dzień coraz częściej wychodziłam z domu, bo przy znajomych o nim nie myślałam. W końcu nie wytrzymałam i z nim zerwałam, bo nie mogłam wytrzymać 'tego chłodu'. Wiedziałam, że on już o mnie nie myśli tak jak kiedyś, i to bolało najbardziej, ale był zbyt kochany żeby zerwać pierwszy.. (jak ja zerwałam szczególnie nad tym nie dramatyzował, właściwie nic na to nie powiedział) Potrzebowałam aż 4 miesięcy zeby w końcu o nim nie myśleć tak jak kiedyś, ale ból pozostał do dzisiaj. W czerwcu zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem, ale to nie wypaliło. Teraz (dzisiaj) byłam na kolejnej randce. Chłopak jest całkiem fajny, taki 'niegrzeczny' ale zarazem uczynny i zabawny, całkiem w moim typie, spodobał mi się, ale jak tylko wróciłam do domu zaczęłam go porównywać z moim eks i się w końcu załamałam...
Boję się, że tak już zostanie, że będę kolejnego faceta porównywać do NIEGO (w szkole też sobie o nim przypominałam, gdy graliśmy w sport, który ON trenuje.. ;/).
Właśnie piszę z kumpelą, która od roku kocha się w naszym wspólnym znajomym, który z kolei chodzi z naszą przyjaciółką. Ta kumpela jeszcze niedawno zapewniała nas wszystkich, że się odkochała (od 3 miesięcy ma chłopaka), ale właśnie mi wyznała, że nadal nie może o tamtym zapomnieć i że czuje, że to zostanie w niej jeszcze na bardzo dłuugo. Ja też tak czuję w sprawie mojego eks, bo to w gruncie rzeczy moja pierwsza poważna miłość, a takie ponoć nie umierają... No i nie wiem co robić :(
Boję się, że tak już zostanie, że będę kolejnego faceta porównywać do NIEGO (w szkole też sobie o nim przypominałam, gdy graliśmy w sport, który ON trenuje.. ;/).
Właśnie piszę z kumpelą, która od roku kocha się w naszym wspólnym znajomym, który z kolei chodzi z naszą przyjaciółką. Ta kumpela jeszcze niedawno zapewniała nas wszystkich, że się odkochała (od 3 miesięcy ma chłopaka), ale właśnie mi wyznała, że nadal nie może o tamtym zapomnieć i że czuje, że to zostanie w niej jeszcze na bardzo dłuugo. Ja też tak czuję w sprawie mojego eks, bo to w gruncie rzeczy moja pierwsza poważna miłość, a takie ponoć nie umierają... No i nie wiem co robić :(