potrzebna mi pomoc!
K
karolcia9620 pkt
655 wyświetleń
mam problem, moi rodzice w zasadzie sa spoko ale czasem (czyt. zwykle) czuje sie ponizana, szczegolnie przez ojca... :|
chodze do pierwszej gim. niedawno (na polrocze) bardzo popawilam sie w nauce mam o wiele lepsze oceny niz w podstawowce, jeszcze wczoraj rodzice powiedzieli mi ze sa ze mnie dumni, a dzis tak bardzo sie z nimi poklucilam, ale ja jednak czuje ze to nie moja wina.
dzis sie odwazylam powiedziec ojcu zenie podoba mi sie jak sie zachowuje w stosunku do mnie,. postanowilam ze spokojnie z nim porozmawiam, ale on zaraz zaczal wrzeszczec jak tylko powiedzialam , ze nie lubie kiedy przyporzadkowuje sobie mnie do sytułacji (np. jak chce gdzies wyjsc to jestem za mała/młoda, a jak trzeba posprzatac to jestem za tyle dorosla ze powinnam zrobic to bez upominania) zaczal krzyczec i wyzywac mnie od gówniarzy...
a ja dostalam jakies histerii - zawsze tak mam kiedy ktos na mnie krzyczy, a poza tym nawet dostalam przez to okres za wczesnie, chyba z nerwów.
dosyc czesto sie klucimy o to ze ja niemam zadnych praw i wlasnego zdania i to zawsze konczy sie krzykiem i placzem, chyba przez charakter mojego ojca ;/;/;/
on mysli ze zawsze ma racje i zawsze jest najwazniejszy, a sam nic nie robi, on pracuje w nocy wiec w dzien spi a potem oglada TV i odpoczywa, a ja musze sie uczyc, sprzatac i uczyc i zawsze musze znalesc czas na umycie naczyn, a jak mu powiem ze on nic mamie nie pomaga do znowu awantura - mam tego dosyc, jak on na mnie krzyczy to ja dostaje jakiejs nerwówki - rece mi trzesa i wg.
od razu mowie, ze ja moze bym chciala isc do psychologa ale nie moge boje sie ze ojciec by sie na mnie wkurzyl ze im mowie ze sie nade mna zneca...
tak bardo bym chciala wygarnac mu w twarz wszystko co o nim mysle, ale teraz to ja sie boje cokolwiek mu powiedziec
z gory diekuje chocby za to ze przeczytaliscie moj problem :)
chodze do pierwszej gim. niedawno (na polrocze) bardzo popawilam sie w nauce mam o wiele lepsze oceny niz w podstawowce, jeszcze wczoraj rodzice powiedzieli mi ze sa ze mnie dumni, a dzis tak bardzo sie z nimi poklucilam, ale ja jednak czuje ze to nie moja wina.
dzis sie odwazylam powiedziec ojcu zenie podoba mi sie jak sie zachowuje w stosunku do mnie,. postanowilam ze spokojnie z nim porozmawiam, ale on zaraz zaczal wrzeszczec jak tylko powiedzialam , ze nie lubie kiedy przyporzadkowuje sobie mnie do sytułacji (np. jak chce gdzies wyjsc to jestem za mała/młoda, a jak trzeba posprzatac to jestem za tyle dorosla ze powinnam zrobic to bez upominania) zaczal krzyczec i wyzywac mnie od gówniarzy...
a ja dostalam jakies histerii - zawsze tak mam kiedy ktos na mnie krzyczy, a poza tym nawet dostalam przez to okres za wczesnie, chyba z nerwów.
dosyc czesto sie klucimy o to ze ja niemam zadnych praw i wlasnego zdania i to zawsze konczy sie krzykiem i placzem, chyba przez charakter mojego ojca ;/;/;/
on mysli ze zawsze ma racje i zawsze jest najwazniejszy, a sam nic nie robi, on pracuje w nocy wiec w dzien spi a potem oglada TV i odpoczywa, a ja musze sie uczyc, sprzatac i uczyc i zawsze musze znalesc czas na umycie naczyn, a jak mu powiem ze on nic mamie nie pomaga do znowu awantura - mam tego dosyc, jak on na mnie krzyczy to ja dostaje jakiejs nerwówki - rece mi trzesa i wg.
od razu mowie, ze ja moze bym chciala isc do psychologa ale nie moge boje sie ze ojciec by sie na mnie wkurzyl ze im mowie ze sie nade mna zneca...
tak bardo bym chciala wygarnac mu w twarz wszystko co o nim mysle, ale teraz to ja sie boje cokolwiek mu powiedziec
z gory diekuje chocby za to ze przeczytaliscie moj problem :)