Przyjmuję Twoją uwagę : ))
@Tyzyfone : Uważam, że w większości przypadków "młodociani dorośli" stawiają ponad wszystko swoją sympatię, obdarowując swoich najbliższych dezaprobatą i nie zważając na ich słowa, którzy są bardziej doświadczeni, o bardziej racjonalnych i ustabilizowanych światopoglądach.
Mowa tutaj o kanonie, albo chociaż prototypie ideału rodziny, która stara się o dobro swojego dziecka, pomijając członków rodzin patologicznych.
Czasami ich oddanie, zauroczenie, fascynacja w sympatii zamazuję wszelkie granice zdrowego rozsądku, nie mowa tutaj tylko o związku, lecz również o tym podziale w społeczeństwie, gdzie wchodząc w nową grupę, by odnaleźć swoje miejsce na świecie zazwyczaj, lecz nie zawsze swe wartości puszczamy w zapomnienie i pomimo tego, że matka z ojcem powtarzali nie ćpaj, nie pij starali się wychować na nienaganną istotkę poruszającą się po ziemi, on uczyni zgodnie z tym jakie wartości narzucają członkowie tej grupki, a gdy w miarę przejrzy na oczy, wtedy idzie w pokorę do tych "najważniejszych"
Coś na bazie powieści o Synu marnotrawnym.
Wystarczy tylko, że pozna o szczebel niższą partnerkę, która sprowadzi go/ją do swojego poziomu
Tkwi i wdraża aspekty życia dorosłego nie zważając na konsekwencje, wówczas kiedy zabłądzi biegnie w otwarte ramiona właśnie do tych "złych i niedobrych" i to właśnie podkreśla to co powiedziałem wcześniej. Tak właśnie widzę, dzisiejszą młodzież.
Przyznam się do błędu, iż mało sprecyzowałem zagadnienie, które miałem zamiar poruszyć, bo nie zwróciłem uwagi, właśnie na tego pokroju sytuacje, które np. nastąpiły w Twoim życiu.
Zazwyczaj to rodzice powinni być najważniejsi, ale wówczas, kiedy to oni nie poczuli się do odpowiedzialności wychowania i wykreowania swojego brzdąca na poczciwego człowieka i dzieciak odnalazł swojego powiernika w innej osobie to dopuszczam myśl, iż to właśnie te osoby stanowią największą wartość.
Ale też dosadną głupotą uważam, zadanie pytań tego co kto powiedział i jak to zinterpretować, gdyż każdy w zależności od kontekstu padania owych słów mógł to inaczej przyswoić, a narzucanie swojej interpretacji może być mylne.