Poznalam super chlopaka, przynajmniej takie bylo...
N
nabujana59 pkt
769 wyświetleń
pierwsze wrazenie..
Na drugiej randce powiedzial ze jestem dla niego za porzadna dziewczyna.. No ale jakos sobie to wytlumaczylismy. Zaczelismy sie calowac, piescic ... wszedzie. Wkoncu on wyjechal mi z propozycja pojscia "w krzaki" . Zamurowalo mnie , dobrze wiedzial ze ja nie mam na to ochoty i to 2 randce! On stwierdzil ze skoro nie chce to go nie kocham i powiedzial ze "nic mu nie daje" . Oboje podirytowani skonczylismy swoje pieszczoty i zaczelismy sie klocic. Rozplakalam sie i powiedzialam ze potraktowal mnie jak smiecia a on dziwiac sie mojej reakcji stwierdzil ze nie potrzebnie placze. Przygnebiona staralam sie o nim zapomniec. Po 4 dniach w nocy napisal.. Zdziwiona napisalam czego chce skoro nie pasuje mu. On napisal ze mnie kocha . Napisalam ze to co wtedy powiedzial zranilo mnie . Przeprosil i zapewnial ze kocha. Po dlugiej nocnej wymianie slow napisal ze przyjdzie po mniei mam sie ubierac. Powiedzialam ze nic z tych rzeczy nie chce , zapewnial ze nie o to mu chodzi. Jednak nie uleglam. Wiec odpisal ze skoro nie chcem to go nie kocham bo jak dziewczyna Kocha wszystko robi..
Spotkalismy sie w miejscu tam gdzie zawsze sie widzimy w pracy.
Wytrzeszczyl oczy a ptm udawal ze nie znal. Nastepnego razu znow musielismy sie widziec, lecz reakcja byla inna zainteresowany mna polecial do kolejki w ktorej stalam i zaczal rozmawiac zapytal czy sie spotkam, wiec zapytalam czego oczekuje. Odpowiedzial ze niczego zreszta na spotkaniu pogadamy. Zgodzilam sie chociaz wiedzialam ze sie spoznie (bo z pracy musialam pozniej wrocic) Spoznialam sie 15 min. Jego juz nie bylo wiec wrocilam... Nie mam jego numeru poniewaz jego telefon jest zepsuty.. Nie wiem co o tym myslec? Czy jego intencje wobec mnie mogly sie zmienic ? Czy powinnam sie z nim spotkac. ?
Na drugiej randce powiedzial ze jestem dla niego za porzadna dziewczyna.. No ale jakos sobie to wytlumaczylismy. Zaczelismy sie calowac, piescic ... wszedzie. Wkoncu on wyjechal mi z propozycja pojscia "w krzaki" . Zamurowalo mnie , dobrze wiedzial ze ja nie mam na to ochoty i to 2 randce! On stwierdzil ze skoro nie chce to go nie kocham i powiedzial ze "nic mu nie daje" . Oboje podirytowani skonczylismy swoje pieszczoty i zaczelismy sie klocic. Rozplakalam sie i powiedzialam ze potraktowal mnie jak smiecia a on dziwiac sie mojej reakcji stwierdzil ze nie potrzebnie placze. Przygnebiona staralam sie o nim zapomniec. Po 4 dniach w nocy napisal.. Zdziwiona napisalam czego chce skoro nie pasuje mu. On napisal ze mnie kocha . Napisalam ze to co wtedy powiedzial zranilo mnie . Przeprosil i zapewnial ze kocha. Po dlugiej nocnej wymianie slow napisal ze przyjdzie po mniei mam sie ubierac. Powiedzialam ze nic z tych rzeczy nie chce , zapewnial ze nie o to mu chodzi. Jednak nie uleglam. Wiec odpisal ze skoro nie chcem to go nie kocham bo jak dziewczyna Kocha wszystko robi..
Spotkalismy sie w miejscu tam gdzie zawsze sie widzimy w pracy.
Wytrzeszczyl oczy a ptm udawal ze nie znal. Nastepnego razu znow musielismy sie widziec, lecz reakcja byla inna zainteresowany mna polecial do kolejki w ktorej stalam i zaczal rozmawiac zapytal czy sie spotkam, wiec zapytalam czego oczekuje. Odpowiedzial ze niczego zreszta na spotkaniu pogadamy. Zgodzilam sie chociaz wiedzialam ze sie spoznie (bo z pracy musialam pozniej wrocic) Spoznialam sie 15 min. Jego juz nie bylo wiec wrocilam... Nie mam jego numeru poniewaz jego telefon jest zepsuty.. Nie wiem co o tym myslec? Czy jego intencje wobec mnie mogly sie zmienic ? Czy powinnam sie z nim spotkac. ?