Problem z dziewczyną. Mam 14 lat i nigdy nie...
B
Budyn9814 pkt
652 wyświetlenia
miałem dziewczyny. Po prostu nie mogłem znaleźć "tej dla mnie". Jak poszedłem do pierwszej klasy gimnazjum to się zakochałem, a raczej pod połowę, koniec tej klasy. Często gadaliśmy razem i odprowadzałem ją do domu (bo po drugiej stronie mam przystanek autobusowy). Kiedyś przypadkowo zapomniała z sali wziąć kurtki (a może i nie przypadkowo?) to jej przyniosłem, a ona się uśmiechnęła i podziękowała. Jak były lekcje to nie mogłem się przestać na nią patrzeć, a ona to raczej zauważyła, bo się zaczerwieniała. Później była wycieczka gdzie też dużo rozmawialiśmy, itp. Pewnego dnia zebrałem się na odwagę by powiedzieć co do niej czuję. Była idealna sytuacja. Wracaliśmy razem sami i ja odprowadzałem ją do domu. Chciałem jej to powiedzieć, ale ona postanowiła słuchać muzyki i jakby to powiedzieć olała mnie. To było pod koniec roku szkolnego. Wkurzyłem się i to nieźle, a jednocześnie było mi głupio. W czasie wakacji nie miałem z nią kontaktu. Jak teraz wróciłem to znowu nie mogłem od niej oderwać wzroku.
Aktualnie sytuacja wygląda tak:
Gapię się na nią na lekcjach i na przerwach, praktycznie nie gadamy ze sobą, bo się wstydzę kiedy jest z koleżankami (na przerwach). Po lekcjach wracamy razem w poniedziałki, wtorki i środy. W poniedziałek jak wracaliśmy to się nie odzywałem do niej, bo taki jeden do niej zarywał na lekcji i się lekko mówiąc wkurzyłem. Dzisiaj jak zamierzałem z nią normalnie pogadać to ona robiła praktycznie to samo co ja wtedy. Udawała, że mnie nie widzi i gadała przez telefon. Próbowałem zacząć gadać, ale nie wiedziałem o czym i jak się do tego zabrać. Zacząłem rozmowę, a ona odpowiadała jakby obojętnie na to co mówię i nastała cisza po czym każdy się rozszedł gdzie miał. Wydaje mi się, że wszystko jest już stracone, ale co wy uważacie? Proszę o sensowne odpowiedzi. Z góry dziękuję.
Aktualnie sytuacja wygląda tak:
Gapię się na nią na lekcjach i na przerwach, praktycznie nie gadamy ze sobą, bo się wstydzę kiedy jest z koleżankami (na przerwach). Po lekcjach wracamy razem w poniedziałki, wtorki i środy. W poniedziałek jak wracaliśmy to się nie odzywałem do niej, bo taki jeden do niej zarywał na lekcji i się lekko mówiąc wkurzyłem. Dzisiaj jak zamierzałem z nią normalnie pogadać to ona robiła praktycznie to samo co ja wtedy. Udawała, że mnie nie widzi i gadała przez telefon. Próbowałem zacząć gadać, ale nie wiedziałem o czym i jak się do tego zabrać. Zacząłem rozmowę, a ona odpowiadała jakby obojętnie na to co mówię i nastała cisza po czym każdy się rozszedł gdzie miał. Wydaje mi się, że wszystko jest już stracone, ale co wy uważacie? Proszę o sensowne odpowiedzi. Z góry dziękuję.