Problem...pomożecie?
M
mar16710 pkt
687 wyświetleń
Prosze....nie wiem co robić;/
Czy na tem cholernym świecie nikomu nie można ufać?
Myślałam że mam przyjaciółkę,ale po
tym co zrobiła już nią nie jest.
Móiłam:nie mów tego nikomu,zrobiła swoje.
Przeznią śmieją się ze mnie,a chłopak,w którym
jestem zakochana,unika mnie.
Powiedziałam jej swohą sytuacje-że z nim świetnie
się dogaduje,droczymy się dla żartów w stylu:"
jak go nie pokonam to się powiesze" ja:
"nie,nie zrobisz tego"..."nie,zrobię Ci na złość
i się powiesze" (bo on już o tym wie)
Teraz ona wygadała koledze z jego pokoju,który
podobno stwierdził,żeT.robi sobie ze mnie jaja.
Taa,jasne po tym wszystkim?Nie ufam im obydwojgu.
Najgorsze jest to,jak on mnie dzisiaj
i wczoraj potraktował.Wchodzę do sali,w której
była jego klasa,żeby się podzielić opłatkiem z panią
od angielskiego.Na mój widok śmiali się,,a "koleżanka"
wskazała koło niego miejsce,on schował głowę pod stół,
i móił,żę tu jest zajęte dla mojej dziewczyny
(której naprawde nie ma).
Później dowiedziałam się od P.że podobno
A.wygadała wszystko i się z nimi nabijała.
Przykro mi się zrobiło.Dobra zakochałam się,
ale co ich to gówno obchodzi?To moje życie.
I teraz boję się spojrzeć mu w oczy,
znalazłam się w sytuacji bez wyjścia,a serce boli....:(
I nie wiem czy ten chłopak też jest we
mnie zakochany,czy sobie ze mnie żartował...
Wiele razy go przyłapałam jak się gapił na mnie...:(
Mam nadzieję,że cokolwiek z tego zrozumieliście...
Czy na tem cholernym świecie nikomu nie można ufać?
Myślałam że mam przyjaciółkę,ale po
tym co zrobiła już nią nie jest.
Móiłam:nie mów tego nikomu,zrobiła swoje.
Przeznią śmieją się ze mnie,a chłopak,w którym
jestem zakochana,unika mnie.
Powiedziałam jej swohą sytuacje-że z nim świetnie
się dogaduje,droczymy się dla żartów w stylu:"
jak go nie pokonam to się powiesze" ja:
"nie,nie zrobisz tego"..."nie,zrobię Ci na złość
i się powiesze" (bo on już o tym wie)
Teraz ona wygadała koledze z jego pokoju,który
podobno stwierdził,żeT.robi sobie ze mnie jaja.
Taa,jasne po tym wszystkim?Nie ufam im obydwojgu.
Najgorsze jest to,jak on mnie dzisiaj
i wczoraj potraktował.Wchodzę do sali,w której
była jego klasa,żeby się podzielić opłatkiem z panią
od angielskiego.Na mój widok śmiali się,,a "koleżanka"
wskazała koło niego miejsce,on schował głowę pod stół,
i móił,żę tu jest zajęte dla mojej dziewczyny
(której naprawde nie ma).
Później dowiedziałam się od P.że podobno
A.wygadała wszystko i się z nimi nabijała.
Przykro mi się zrobiło.Dobra zakochałam się,
ale co ich to gówno obchodzi?To moje życie.
I teraz boję się spojrzeć mu w oczy,
znalazłam się w sytuacji bez wyjścia,a serce boli....:(
I nie wiem czy ten chłopak też jest we
mnie zakochany,czy sobie ze mnie żartował...
Wiele razy go przyłapałam jak się gapił na mnie...:(
Mam nadzieję,że cokolwiek z tego zrozumieliście...