Proszę o słowa otuchy, wskazanie błędów i...
K
karenina1113.8k pkt
490 wyświetleń
poradę, co mogę zrobić.
:(
Jestem zrzędą, nie będę ukrywać. Walczę z tym, ale średnio wychodzi. Mój chłopak jest młodszy ode mnie, zwykle miałam starszych. On nie bardzo wie, jak o mnie zadbać, a kiedy sama mu wytykam palcem, co powinien robić, to czuję się źle, bo mam wrażenie, że go tym obrażam. Poza tym to od niego samego powinny wychodzić inicjatywy, by coś porobić razem, a nie ode mnie i przede wszystkim on powinien wymyślać nam rozrywki, a ta rola leży wciąż niestety po mojej stronie. :( To znaczy, wiem, kobiecie korona z głowy nie spadnie, jak czasem sama coś zorganizuje czy wymyśli, ale no ileż można? On wcale nie wykazuje inicjatywy w tym kierunku. Jest zwyczajnie leniwy, a jak już ja coś wymyślę, to on tylko łaskawie odpowie mi, że no ok albo, że się nie zgadza. Wszystko albo neguje, albo przyjmuje z niechęcią.
Boję się też, że wkrótce będzie miał mnie dość przez to moje narzekanie czy wskazywanie co ma robić. On się stara, naprawdę, ale to wciąż za mało. Jest po prostu zbyt nieświadomy tego, czego potrzebuję lub on potrzebuje czegoś innego. Rzadko mówi mi komplementy, a ja go ciągle obsypuję komplementami, żeby choć trochę zrekompensować mu to, jaka jestem straszna. Wiem, głupie. Dbam o niego na ile mogę, poświęcam się w małych sprawach (np. nie budzę, gdy sama już nie śpię od 2 godzin a jestem u niego i nie mam co ze sobą zrobić, jem to, czego nie lubię, tylko dlatego, że on to dla mnie przygotował, robię mu masaż pleców, wcześniej dawałam mu prezenty bez okazji, ale to przeciez facet powinien dawać prezenty, a on, no cóż, słabo się spisywał).
W seksie też jest średnio. Kiedy ja mu odmawiam, to i tak idę na kompromis spełniając mojego kochanego w jakiś inny sposób; kiedy on mi odmawia seksu, kończy się na tym, że zostaję taka napalona i on mi nie chce w żaden sposób pomóc, bo "przez to się ręka mocno męczy". :( Powinnam naciskać, żeby się mną zajął? Chyba nie... Dla mnie to byłoby niemiłe, gdyby próbował mnie zaspokoić ręką nie mając na to najmniejszej ochoty.
Lubię eksperymentować w łóżku, jestem dosyć lubieżna, za to on jest bardzo spokojny i tu też lezy problem, bo ilekroć próbuję wprowadzić coś ciekawego do sypialni, on jest na nie lub godzi się niechętnie, a potem i tak do tego nie wracamy, bo on woli zwykły seks.
:(
Jestem zrzędą, nie będę ukrywać. Walczę z tym, ale średnio wychodzi. Mój chłopak jest młodszy ode mnie, zwykle miałam starszych. On nie bardzo wie, jak o mnie zadbać, a kiedy sama mu wytykam palcem, co powinien robić, to czuję się źle, bo mam wrażenie, że go tym obrażam. Poza tym to od niego samego powinny wychodzić inicjatywy, by coś porobić razem, a nie ode mnie i przede wszystkim on powinien wymyślać nam rozrywki, a ta rola leży wciąż niestety po mojej stronie. :( To znaczy, wiem, kobiecie korona z głowy nie spadnie, jak czasem sama coś zorganizuje czy wymyśli, ale no ileż można? On wcale nie wykazuje inicjatywy w tym kierunku. Jest zwyczajnie leniwy, a jak już ja coś wymyślę, to on tylko łaskawie odpowie mi, że no ok albo, że się nie zgadza. Wszystko albo neguje, albo przyjmuje z niechęcią.
Boję się też, że wkrótce będzie miał mnie dość przez to moje narzekanie czy wskazywanie co ma robić. On się stara, naprawdę, ale to wciąż za mało. Jest po prostu zbyt nieświadomy tego, czego potrzebuję lub on potrzebuje czegoś innego. Rzadko mówi mi komplementy, a ja go ciągle obsypuję komplementami, żeby choć trochę zrekompensować mu to, jaka jestem straszna. Wiem, głupie. Dbam o niego na ile mogę, poświęcam się w małych sprawach (np. nie budzę, gdy sama już nie śpię od 2 godzin a jestem u niego i nie mam co ze sobą zrobić, jem to, czego nie lubię, tylko dlatego, że on to dla mnie przygotował, robię mu masaż pleców, wcześniej dawałam mu prezenty bez okazji, ale to przeciez facet powinien dawać prezenty, a on, no cóż, słabo się spisywał).
W seksie też jest średnio. Kiedy ja mu odmawiam, to i tak idę na kompromis spełniając mojego kochanego w jakiś inny sposób; kiedy on mi odmawia seksu, kończy się na tym, że zostaję taka napalona i on mi nie chce w żaden sposób pomóc, bo "przez to się ręka mocno męczy". :( Powinnam naciskać, żeby się mną zajął? Chyba nie... Dla mnie to byłoby niemiłe, gdyby próbował mnie zaspokoić ręką nie mając na to najmniejszej ochoty.
Lubię eksperymentować w łóżku, jestem dosyć lubieżna, za to on jest bardzo spokojny i tu też lezy problem, bo ilekroć próbuję wprowadzić coś ciekawego do sypialni, on jest na nie lub godzi się niechętnie, a potem i tak do tego nie wracamy, bo on woli zwykły seks.