Przeprosiny &a
P
Poznajmnie1 pkt
923 wyświetlenia
Pamiętacie moją idiotyczną notkę o szkole? Chciałam wszystkich za nią przeprosić, ponieważ była idiotyczna. Poprosiłam moją koleżankę, która jest moderatorem, aby ją usunęła. Chcę wytłumaczyć dlaczego opublikowałam tę notkę. Chodziło o to, że w szkole męczyły mnie takie trzy dziewczyny. Mówiły na mnie lafirynda. Być może nie znają nawet znaczenia tego słowa, ale tak mnie nazywały. Tak się wkurzyłam, że napisałam to czego nie chciałam napisać. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie...? A teraz przejdę do notki. Ta notka będzie o szkole. Chcę napisać co naprawdę o niej myślę. No, więc... Nie jestem za porannym wstawaniem, ale się już przyzwyczaiłam. Każdy człowiek zawdzięcza szkole to co potrafi robić. Np. lekarz nie poradziłby sobie bez biologii. Itd. Sądzę jednak, że siedem lekcji to wystarczająco dużo, a są dzieci, które mają dziewięć na ósmą!!! Przecież one wracają do domu około siedemnastej!!! A jak im jeszcze dadzą zadania domowe to jest strasznie, prawda? Zdarzają się sytuacje - tak jak mi -, że jakaś osoba męczy drugą. Zdarza się i to często, ALE. To nie jest wina szkoły, jak niektórzy uważają. Nie! W takiej sytuacji winna jest, tylko dręcząca osoba, a jeśli osoba dręczona nie chce aby to się działo, ale nie chce być skarżypytą i nikomu dorosłemu o tym nie powie jest też sobie sama winna, że to się nie kończy. W tedy trzeba pójść do rodziców, nauczycielki lub dyrektorki i o tym powiedzieć. Nie jest się w tedy skarżypytą. Po prostu ta osoba się w tedy broni. Myślę, że o szkolnych dręczycielach to wszystko. Ja bym chciała, żeby szkolne zajęcia odbywały się według tych zasad:
Jak już trzeba to wstać rano. Lekcji najwięcej siedem (tak jak było kiedyś), przy czym zadanie domowe może być, tylko z trzech przedmiotów. Nauczyciele by ustalali między sobą kto zadaje dzisiaj zadanie. W jednym dniu może być, albo jedna kartkówka, albo jeden sprawdzian. Przynajmniej raz w tygodniu przychodzi się do szkoły na dziewiątą. No i oczywiście wzajemny szacunek itd. :] Myślę, że to nie są najgorsze zasady odbywania się lekcji. Co o tym sądzicie? Jak coś to jestem otwarta na krytykę.
Jak już trzeba to wstać rano. Lekcji najwięcej siedem (tak jak było kiedyś), przy czym zadanie domowe może być, tylko z trzech przedmiotów. Nauczyciele by ustalali między sobą kto zadaje dzisiaj zadanie. W jednym dniu może być, albo jedna kartkówka, albo jeden sprawdzian. Przynajmniej raz w tygodniu przychodzi się do szkoły na dziewiątą. No i oczywiście wzajemny szacunek itd. :] Myślę, że to nie są najgorsze zasady odbywania się lekcji. Co o tym sądzicie? Jak coś to jestem otwarta na krytykę.