Ja się przeprowadzałem kilkukrotnie, wiadomo, że to nic fajnego i dużo stresu. Ważne, żeby przed przeprowadzką wszystko dokładnie zaplanować, http://www.przeprowadzki-japa.pl/poradnik-przeprowadzki.html może się przydać ten poradnik
15
B
bone4life
13 lat temu
2
Nigdy nie maiłam jakiegoś specjalnego problemu z przeprowadzkami. Lubie zmieniać otoczenie i poznawać nowych ludzi. Łatwo nawiązuje kontakty więc przeprowadzka to nie jest dla mnie jakaś specjalna udręka. Nie traciłam kontaktu ze starymi znajomymi a wręcz przeciwnie po przeprowadzce "łączyłam" znajomych i paczka rosła.
Ale teraz mam zupełnie inny problem.
Od 9 lat mieszkam w Grecji. Mam tutaj wszystkich przyjaciół i moją paczkę.
A teraz na koniec roku szkolnego mam się wyprowadzić do Polski. Sama do internatu.
Na początku podobał mi się ten pomysł ale teraz kiedy "termin" coraz bardziej się martwię nie wyjazdem, bo to akurat mi się podoba, ale tym że stanę się obca.
Już i tak kiedy zajeżdżam do polski gdzie niby tez mam koleżanki to wiem że jestem obca. Bo nie oszukujmy się rozmowy przez telefon czy internet to nie to samo. I dlatego że nie ma mnie z nimi wystarczająco często powoli z początkowej przyjaciółki staje się dobrą koleżanką.
Boje się że to samo stanie się z moimi przyjaciółkami tu w Grecji. Przecież to nie jest kilka nawet godzin autobusem a 3 godziny samolotem i 71 autobusem.
Nie chce ich stracić...
Wiem że one tutaj sobie beze mnie poradzą im będzie łatwiej, mają siebie. A ja będę sama. Pomimo ze wiem że dość szybko znajdę sobie nowych znajomych. Nie wytrzymam płakania w słuchawkę już wakacje są dla nas trudne a to tylko 3 miesiące. Pod koniec nie wytrzymujemy. I co ja w takiej sytuacji mam zrobić??
2
K
kingamikir
15 lat temu
-17
Ja się przeprowadzam na drugą stronę miasta. Zbiegnie się to w czasie z przeniesieniem do innego gimnazjum. Jestem raczej zamknięta w sobie, mam 2 koleżanki z którymi gdzieś wychodzę, bo generalnie moi rówieśnicy wydają mi się bardzo niedojrzali (mam 13 lat). Po prostu oni biegają po korytarzach, krzyczą, w kółko mają do wszystkiego skojarzenia (ja z tego wyrosłam w 6 klasie), moje "koleżanki" pół godziny cieszyły się z takiego ocieplacza i jak do nich mówię coś, to mnie nie słuchają, tylko się śmieją między sobą i trzeba krzyczeć by się zorientowały, że nie są same. Zmiana osiedla to nie jest problem, ale szkoły już trochę tak. Tym bardziej, że tam jest dziewczyna, która mnie nie cierpi i mam nadzieję, że nie naśle na mnie kolegów.