Przespałam się z kolegą z klasy. Ale...
R
roksanoo46 pkt
14.7k wyświetleń
zacznę od początku.
Otóż chodzimy do 1 LO. On jest i tak ode mnie o rok starszy bo nie zdał. :/
Pojechaliśmy cala klasa na wycieczkę szkolna. w ostatnia noc naszego pobytu na wycieczce troszeczkę popiliśmy. Ale nie byliśmy pijani. On napisał mi SMS-a żebym przyszła. wiec wpadłam do niego. w jego pokoju jeszcze było 3 innych kolegów. Ja byłam zmęczona wiec położyłam się na jego lozku ... pozniej chłopacy zgasili swiatło i ja przykryłam sie jego kołdra, przytulilismy sie do siebie i pozniej zaczelismy sie calowac , no a pozniej to wiadomo co bylo... robilismy to bez zabezpieczenia :p
Jak skonczylismy poszlismy do lazienki. gdy wyszlam polozylam sie znowu do niego i sie prezytuliulismy i zasypalismy... nie moglam zasnac dlatego z nim sobie rozmawialismy , i powiedzialam ze nikt nigdy nie ma sie o tym dowiedziec . powiedział ze jest ok. ale na drugi dzien juz bylo calkiem inaczej... wydawalo mi sie ze mnie unika... wiec podedszlam do niego i powiedzialam mu zebysmy o tym zapomnieli , a on na to ze wczoraj juz sobie to wyjasnilismy ... gdy jechalismy z powrotem do domu pokłóciliśmy sie . zaczal mnie wyzywac. i ja jego... ale znowu po jakiej godzinie bylo ok. nie rozumiem go ;/
Nie wiem co mam o tym myslec ;/ Co powinnam w tej sytuacji zrobic? Jak sie zachowywac w stosunku do niego ???
Otóż chodzimy do 1 LO. On jest i tak ode mnie o rok starszy bo nie zdał. :/
Pojechaliśmy cala klasa na wycieczkę szkolna. w ostatnia noc naszego pobytu na wycieczce troszeczkę popiliśmy. Ale nie byliśmy pijani. On napisał mi SMS-a żebym przyszła. wiec wpadłam do niego. w jego pokoju jeszcze było 3 innych kolegów. Ja byłam zmęczona wiec położyłam się na jego lozku ... pozniej chłopacy zgasili swiatło i ja przykryłam sie jego kołdra, przytulilismy sie do siebie i pozniej zaczelismy sie calowac , no a pozniej to wiadomo co bylo... robilismy to bez zabezpieczenia :p
Jak skonczylismy poszlismy do lazienki. gdy wyszlam polozylam sie znowu do niego i sie prezytuliulismy i zasypalismy... nie moglam zasnac dlatego z nim sobie rozmawialismy , i powiedzialam ze nikt nigdy nie ma sie o tym dowiedziec . powiedział ze jest ok. ale na drugi dzien juz bylo calkiem inaczej... wydawalo mi sie ze mnie unika... wiec podedszlam do niego i powiedzialam mu zebysmy o tym zapomnieli , a on na to ze wczoraj juz sobie to wyjasnilismy ... gdy jechalismy z powrotem do domu pokłóciliśmy sie . zaczal mnie wyzywac. i ja jego... ale znowu po jakiej godzinie bylo ok. nie rozumiem go ;/
Nie wiem co mam o tym myslec ;/ Co powinnam w tej sytuacji zrobic? Jak sie zachowywac w stosunku do niego ???