Przez pewien czas wszystko się układało,...
M
Mimi23212 pkt
875 wyświetleń
bardzo mocno się zżyliśmy z Tomkiem.Ale któregoś dnia powiedział mi ,że ciężko jest mu beze mnie ,że to jeszcze 2,5 roku aż będziemy mogli być razem a nie tak być jak teraz raz na dwa tygodnie.Kocham go bardzo i wiem ,że on też ale w dobie tylu kłopotów ,problemów jakie napotyka nasz związek jestem bezsilna.Odległość 232 km ,moja mama nie akceptująca wszystkiego i wszystkich, mój głupi charakter, obawa przed zranieniem tej drugiej osoby,czas jaki pozostał ,żebyśmy byli razem i masy problemów jaki mamy... Kiedy powiedział mi ,że boi się mnie zranić ,że boi się myśli ,że mnie kiedyś zostawi zaczęłam tracić grunt pod nogami,przecież nikogo tak jak jego nie pokocham nie jestem w stanie,bo to jest ten ktoś,ta jedna ,jedyna osoba.Boję się strasznie, każdego dnia przed spaniem płacze po 3 godziny od 21 do 24 i nie wiem co robić. Co mu powiedzieć ? Przecież rozmawiamy ze sobą NON STOP więc zwiększenie czasu rozmowy odpada,pójście Tomka do Poznania też chyba ,bo nie chce mu planów jego niszczyć i żeby samą mamę zostawił,która jest tak do niego ważna czy odpuszczenie sobie ( pomimo ,że się go kocha ale nie chce się żeby on cierpiał i się męczył i żeby żył z kimś innym ,chociaż trudno będzie mi to zaakceptować) Co robić pozwolić temu umrzeć czy za wszelką cenę to trzymać? Proszę jakbyście byli tacy mili o szczere odpowiedzi z jakimiś argumentami;-)