Przyjaciel, a może nie.
Z
zurisake1 pkt
803 wyświetlenia
Witajcie, nazywam się Darek
Jest taka pewna katarzyna. Chodź mieszkamy dosłownie obok siebie poznaliśmy się dosyć niedawno. W niedługim czasie zostaliśmy przyjaciółmi ze względu na nasze duże podobieństwo do siebie. Jest rownież taki krzysiek(były bardzo dobry kumpel) którego znałem już wcześniej i martyna którą poznałem na równi z kasią.Martyna została moją dziewczyną a trochę później zaczęli ze sobą chodzić krzysiek i katarzyna. W pewnym momęcie, ni z tąd ni zowąd, coś się zmieniło. Pokłóciłem się z krzyśkiem gdy chciałem pogodzić go z kasią(taką tam mieli kłótnie, z tym że kasia bardzo cierpiała i nie mogłem pozwolić aby nadal tak było). Następnie dwie najlepsze przyjaciółki(kasia i martyna) również się ze sobą pokłóciły(poszło o majkę, kolejną moją sąsiadkę przez którą poszło zamieszanie kasia vs. martyna ). One pokłócone, ja nie wiem co ze sobą zrobić. Ja z kasią utrzymuję dobre kontakty ale martynie to się nie podoba. Za to nie podoba mi się to, że zaprzyjaźniła się z pewnym hubertem który również jest moim sąsiadem. Z krzyśkiem czasem pogadam jak będzie temat, z kasią zawsze się do mnie odezwie. Jestem młody, ponoć przystojny. Nie ja zrobiłem błąd przez który to wszystko się ***ło. Racjonalnym myśleniem mogłem uratować każdą sytuację lecz nie uratowałem tej najważniejszej o którym piszę w tym momęcie(moja mam twierdzi że jestem za dumny i za bardzo bronię swojego honoru). Nigdy nie zmieniam zdania, bronię własnych racji. Niby inteligenty a jednak bardzo uczuciowy. Nie mogę znieść gdy ona (moja dziewczyna przebywa z hubertem i to już nieważne co robią). Krzysiek pozwala na to aby kasia go olewała co równierz przyczynia się do olewania mojej dziewczyny i tracę na tym ja bo to ona właśnie na mnie FOCHA strzeli, na nikogo innego. Na za dużo jej pozwalam. Wracając do kasi nie wiem czy powinienem jej ufać gdyż racjonalnie żecz biorąc jest manipulowana przez maję i niewiadomo co jej ***. Czy w tym wszystkim widać mój błąd czy poprostu powinienem olać sytuację??
Jest taka pewna katarzyna. Chodź mieszkamy dosłownie obok siebie poznaliśmy się dosyć niedawno. W niedługim czasie zostaliśmy przyjaciółmi ze względu na nasze duże podobieństwo do siebie. Jest rownież taki krzysiek(były bardzo dobry kumpel) którego znałem już wcześniej i martyna którą poznałem na równi z kasią.Martyna została moją dziewczyną a trochę później zaczęli ze sobą chodzić krzysiek i katarzyna. W pewnym momęcie, ni z tąd ni zowąd, coś się zmieniło. Pokłóciłem się z krzyśkiem gdy chciałem pogodzić go z kasią(taką tam mieli kłótnie, z tym że kasia bardzo cierpiała i nie mogłem pozwolić aby nadal tak było). Następnie dwie najlepsze przyjaciółki(kasia i martyna) również się ze sobą pokłóciły(poszło o majkę, kolejną moją sąsiadkę przez którą poszło zamieszanie kasia vs. martyna ). One pokłócone, ja nie wiem co ze sobą zrobić. Ja z kasią utrzymuję dobre kontakty ale martynie to się nie podoba. Za to nie podoba mi się to, że zaprzyjaźniła się z pewnym hubertem który również jest moim sąsiadem. Z krzyśkiem czasem pogadam jak będzie temat, z kasią zawsze się do mnie odezwie. Jestem młody, ponoć przystojny. Nie ja zrobiłem błąd przez który to wszystko się ***ło. Racjonalnym myśleniem mogłem uratować każdą sytuację lecz nie uratowałem tej najważniejszej o którym piszę w tym momęcie(moja mam twierdzi że jestem za dumny i za bardzo bronię swojego honoru). Nigdy nie zmieniam zdania, bronię własnych racji. Niby inteligenty a jednak bardzo uczuciowy. Nie mogę znieść gdy ona (moja dziewczyna przebywa z hubertem i to już nieważne co robią). Krzysiek pozwala na to aby kasia go olewała co równierz przyczynia się do olewania mojej dziewczyny i tracę na tym ja bo to ona właśnie na mnie FOCHA strzeli, na nikogo innego. Na za dużo jej pozwalam. Wracając do kasi nie wiem czy powinienem jej ufać gdyż racjonalnie żecz biorąc jest manipulowana przez maję i niewiadomo co jej ***. Czy w tym wszystkim widać mój błąd czy poprostu powinienem olać sytuację??