przyjaciel od siedmiu bolesci :///.... przez...
A
angelikaams1.1k pkt
1 wyświetlenie
ostatni rok byl mi blizej niz moj wlasny brat... kochalam go .. tak, tak bez warunkowo.. :/ znaczyl dla mnie tak duzo ze nie umialam tego opisac.. :* byl ta osoba do ktorej pisalam jak mi cos na duszy lezalo.. poznalam go przez neta.. przez moja kumpele co go zna z 2 lata .. i co .. ah no fajnie zrobilabym dla niego wszystko.. byl czas gdy bylismy para ale mniejsza z tym bo to sie skonczylo. zaczelismy sie znowu przyjaznic.. dowiedzialam sie ze idzie do poprawczaka a wiec dostalam dola .. :/ czulam ze to moja wina ze pograzyl sie w te narkotyki.. w to sprzedawanie ... mam jego inicjaly na nadgarstku.. i co .. wyszedl.. a przez te kilka mies jak siedzial plakalam okropnie duzo bylam naprawde zalamana jak wyszedl to byl pierwszy raz kiedy plakalam ze szczescia siedzialam i jak male dziecko plakalam.. zaczelam z nim gadac od nowa.. i co ? po kilku tyg dowiedzialam sie od mego bylego tz wtedy chlopaka ze ten moj kumpel znowu sprzedaje.. a gadali razem z 3 razy.. :/ i mu to powiedzial mi nie.. dzownilam i sie pytalam czy sprzedaje a on na to ze nie nie i ze nie oklamalby mnie .. ja jestem taka ze sie wkurzam szybko i przy pierwszej klutni potrafilmi powiedziec ze mu sie zale .. i ze ma mnie gdzies :/ od tej klutni minelo kilka tyg teraz .. no ale coz :/. nie ma go na gg usunol mnie z nk ! boje sie ze znowu cos zrobil.. :/ ze znowu siedzi.. ta jego milosc do marysi jest okropna.. dobija mnie :/ napisalam mu wczoraj wiadomosc > kurde no .. !!! :( nie moge tak juz wiecej.. tak bez ciebie.. i jak powiedzialam o tym mojemu kumplowi od serca to mowi ze mu se wydaje ze tym : pomaganiem" probowaniem go wyciagniecia z nalogu mu sie nazucam.. :/ nie wiem co o tym myslec.. help.. :(