Przyjaciel w którym się zakochałam... I on o Tym wie... HELP
E
esseker0 pkt
618 wyświetleń
A więc... od 1 stycznia znam pewnego chłopaka. Polubiliśmy się odrazu(bynajmniej z mojej strony tak to odbierałam) Po 2 tyg. znajomości się pocałowaliśmy. Było mi potem strasznie głupio. Ale on tez tego chciał. pIsaliśmy ze sobą non stop.. prawie 24 na dobe. pod koniec stycznia zdałam sobie sprawę z tego ze go kocham...
Pytał się mnie jakie mam marzenie i powiedziałam mu "chce być z Tobą". Przyjął to pozytywnie... Powiedział ze On też by chciał, ale potrzebuje czasu... Ucieszyłam się ze on myśli podobnie jak ja. Oczywiście powiedział mi ze mnie nie kocha i wgl, ale w jego oczach był taki błysk który mówił, że może za niedługo to poczuje. 14 lutego poweidział ze chce ze mną być. Byliśmy ze sobą tydzień... potem powiedział ze on tak nie moze itp... Więc znów wróciliśmy do przyjaźni... Oczywiście całujemy sie i wgl... Zachowujemy się jak para...tyle ze nie chodzimy za rączki.
Rozumiemy sie... wogóle jest super... wszystko jest cudownie... Moim zdaniem pasujemy do siebie... idealnie... Myślę, ze byłoby mu ze mną dobrze.. i mi z nim...
Zapytałam go, czemu nie mozemy być razem. A on odpowiedział, że podobam mu się, że mnie baaaaardzoo lubi,że jestem wporządku,ale nie potrafi mnie pokochać... i ze świadomość ze "ma dziewczyne" go wkurza... czy cos takiego... ze przeszkadza mu sama swiadomość.
on ma różne humorki. Mówi cały czas ze jest egoistą. Moim zdaniem nie jest. Dużo rozmawiamy... I wgl. Ale nie widać ze jest egoistą. Jego humorki mi nie przeszkadzają. Rozumiem go...
Tak jak już napisałam, zachowujemy się jak para.. całujemy i wgl... Boli mnie to ze on nie chce ze mną być... Nie chce go stracić... boję się, że znajdzie sobie inną...I co wtedy?? Mnie tak Oo zostawi...? Nie wiem co robić... CO myśleć... Chciałabym żeby mnie pokochał. a wiem że to jest możliwe... tYlko on się prawdopodobnie tego boi... Nie wiem co robić...
Pytał się mnie jakie mam marzenie i powiedziałam mu "chce być z Tobą". Przyjął to pozytywnie... Powiedział ze On też by chciał, ale potrzebuje czasu... Ucieszyłam się ze on myśli podobnie jak ja. Oczywiście powiedział mi ze mnie nie kocha i wgl, ale w jego oczach był taki błysk który mówił, że może za niedługo to poczuje. 14 lutego poweidział ze chce ze mną być. Byliśmy ze sobą tydzień... potem powiedział ze on tak nie moze itp... Więc znów wróciliśmy do przyjaźni... Oczywiście całujemy sie i wgl... Zachowujemy się jak para...tyle ze nie chodzimy za rączki.
Rozumiemy sie... wogóle jest super... wszystko jest cudownie... Moim zdaniem pasujemy do siebie... idealnie... Myślę, ze byłoby mu ze mną dobrze.. i mi z nim...
Zapytałam go, czemu nie mozemy być razem. A on odpowiedział, że podobam mu się, że mnie baaaaardzoo lubi,że jestem wporządku,ale nie potrafi mnie pokochać... i ze świadomość ze "ma dziewczyne" go wkurza... czy cos takiego... ze przeszkadza mu sama swiadomość.
on ma różne humorki. Mówi cały czas ze jest egoistą. Moim zdaniem nie jest. Dużo rozmawiamy... I wgl. Ale nie widać ze jest egoistą. Jego humorki mi nie przeszkadzają. Rozumiem go...
Tak jak już napisałam, zachowujemy się jak para.. całujemy i wgl... Boli mnie to ze on nie chce ze mną być... Nie chce go stracić... boję się, że znajdzie sobie inną...I co wtedy?? Mnie tak Oo zostawi...? Nie wiem co robić... CO myśleć... Chciałabym żeby mnie pokochał. a wiem że to jest możliwe... tYlko on się prawdopodobnie tego boi... Nie wiem co robić...