@aleksandra16 - zacznijmy od tego, że nie jestem Twoim "kochaniem", więc daruj sobie swoje zwroty. No i super, a ja mam gdzieś Twoje zdanie na mój temat. W Twoich oczach mogę być pustą, nic nie wartą laską, najważniejsze jest to, że ja znam swoją wartość, którą też inni dostrzegają. Inni czyt. moi znajomi, a nie ludzie, którzy mnie kompletnie nie znają, a oceniają. Nie mówię, że ja tak nie robię, bo robię, też oceniam nie znając tego kogoś i nie oczekuję, że ktoś się może tym przejąć, bo wiadomo, że takimi opiniami trzeba się najmniej przejmować. Ja jakbym się przejęła każdą negatywną opinią na mój temat to bym chyba zgłupiała już. Więc Ci piszę, że osobiście nie znam nikogo z zawodówek, ale żadna normalna, z ambicjami dziewczyna nie upadnie tak nisko, żeby iść do zawodówki. Widziałaś, żeby jakaś kujonka, mądra, ambitna, inteligentna, z predyspozycjami dziewczyna poszła do zawodówki ? No nie! Więc nie gadaj, że do zawodówki chodzą super ludzie, hehehe i może jeszcze będą mieli super wykształcenie i pracę ? Dobre sobie.
Nie rozumiem po co miałabym się przejmować wszystkimi dookoła ? Chyba najprościej jest mieć takie osoby głęboko gdzieś. Ja się przejmuję tylko sobą i moimi najbliższymi. Powiedz mi czy Ty interesujesz się każdym kogo przypadkowo miniesz na ulicy, czy spotkasz w autobusie ? No nie wydaję mi się, bo kogo obchodzi życie kogoś innego ? Chyba tylko kogoś kto nie ma własnego życia, więc się wwala w czyjeś.
Staram się mieć szacunek do wszystkich, może nie zawsze mi to wychodzi. Ja mogę mieć swoje zdanie na temat grubych osób, z zawodówek/techników i różnych "ambitnych" osób i z planami na przyszłość, ale nigdy (a jak już coś to rzadko mi się to zdarza) nie powiem to tej osobie wprost. Jeżeli jestem z tą osobą w pokojowych relacjach nie zacznę tego wygłaszać, bo po co mam tej osobie robić jakąkolwiek przykrość czy coś, jedynie gdy nie lubię tej osoby to, żeby jej jeszcze bardziej dowalić, wtedy mogę coś takie zrobić, powiedzieć, bez żadnych wyrzutów sumienia.
Hhehehehe, beczunia z Ciebie. :D Umiesz czytać ? Chyba nie za bardzo. Napisałam, że po skończeniu studiów w Polsce wyjeżdżam za granicę, innymi słowami nie będę tu pracować po studiach, nawet jakbym wróciła z zagranicy, jeżeli tam nie będzie mi się podobać to i tak mam większe szanse na lepszą pracę, jako np. dyrektor (ambitny zawód, nie to co kelnerka, fryzjerska, ekspedientka, sprzątaczka czy inne "ambitne" zawody, do których można się przygotować po takich wspaniałych szkołach jak zawodówka czy też technikum). Większe szanse na taki zawód ma osoba po LO i studiach niż ktoś po zawodówce profil sprzedawca, hhahahahaha no bitch please. Albo coś w bankowości, nie przyjmą tam kogoś po zawodówce (już prędzej po technikum, ale po odpowiednim profilu).
Jacieżpierdziele co za człowiek! Przecież pisałam, że po humanie zdawanie matury z rozszerzonej matmy jest możliwe, ale tylko w teorii, bo w praktyce raczej temu komuś się nie uda, chyba że uczęszczałby na dodatkowe pozaszkolne zajęcia z matmy, aby się naucz jej w rozszerzonym zakresie, gdyż na profilu humanistycznym rozszerzony jest tylko polski, historia i niekiedy angielski. A matma jest tylko podstawowa. Poza tym sądzę, że wybranie liceum o profilu humanistycznym byłoby bez sensu, jeżeli od początku chciałoby się zdawać maturę z rozszerzonej matmy, bo po co taka osoba miałabym przez 3 lata uczyć się rozszerzenia z historii i polaka, jeżeli temu komuś taki zakres w przyszłości miałby się nie przydać. To tylko stracone 3 lata nauki.
Powiem Ci, że większe tępaki, którym nie chce się uczyć idą właśnie do tych genialnych szkółek tj. technikum, zawodówki, bo po tym od razu mają zawód i nie muszą iść na studia (hahahaha po samej zawodówce studia są nie możliwe), a to świadczy o ich wielkich "ambicjach" i chęci do nauki. Bo jeżeliby faktycznie mieli te ambicje i chęci to nawet jakby chcieli pracować w jakimś zawodzie, gdzie technika o takim profilu istnieją to mogliby normalnie skończyć to liceum na profilu z takimi przedmiotami rozszerzonymi, z których trzeba zdać maturę, aby dostać się na studia. A, że są leniami i wolą mieć jakieś kiczowate wykształcenie średnie to już nie moja wina.
Właśnie w liceum tym bardziej trzeba się uczyć, aby zdać maturę, bo do liceum idą osoby, które chcą iść na studia, ażeby na nie iść trzeba zdać maturę z danych przedmiotów w zakresie rozszerzonym. A w technikach mają na to wywalone po części, bo jeżeli nie zdadzą matury to zawsze mają już zawód, są przygotowani do jego wykonywania.
No właśnie 30%, aby zdać maturę to mało, więc nie wiem czemu niektórzy się boją, że jej nie zdadzą i idą do techników/zawodówek. Już wystarczająco dużo jest dekli w Polsce, więc nie wiem po co niektórzy ich grono poszerzają.