Qurczę jego mać, to nie tak miało być... Zacznę od&am
A
angelqia1.8k pkt
2k wyświetleń
początku.. Więc to może chwilę potrwać.
M.:
chłopak o 2 lata starszy. Nieco wulgarny, taki dresiarz, ale kulturalny jeśli chodzi o kobiety i zabawny. Poznałam go, wydawał się być fajny więc się z nim umówiłam. Było super, więc ponownie się spotkaliśmy. 2 dni później wyjechałam na obóz. Chciałam ten wyjazd potraktować jako ucieczka od szarego życia, gdzie zastanowię się co dalej między M. a mną, bo obydwoje w smsach pisaliśmy, że chcielibyśmy spróbować być razem... Na obozie były moje przyjaciółki i kiedy starałam się porozmyślać nad panem M... Nie udawało mi się, nie mogłam na nim skupić swoich myśli. Owszem, podobał mi się, ale nie wiedziałam czy właśnie takiego chłopaka szukam. On po kilku dniach przestał do mnie pisać, więc po jakimś czasie ja do niego napisałam, ale odp tylko kilka słów i na tym nasz kontakt się urwał.
A.:
Poznałam go na obozie. Wydawał mi się zwykłym dzieciakiem, ale pozory często mylą. Zaprzyjaźniliśmy się, sama nie wiem nawet kiedy zaczęłam mu się zwierzać (ale nie wspominałam mu o M.) A potem nagle sama nie wiem jak to się stało, on mnie złapał za rękę jak oglądaliśmy film na dvd na tym obozie i potem już tak zaczęliśmy przy ludziach chodzić za rękę a ostatniego dnia obozu mnie pocałował i staliśmy się oficjalną parą. Spodobał mi się. Przy nim czułam się naturalna i piękna. Byłam swobodna i dobrze się bawiłam w jego towarzystwie. Po obozie też się kilka razy spotkaliśmy sam na sam, już jako najprawdziwsza para.
Z.:
Poznałam go na obozie rok temu. Wiedziałam że mu się podobałam, ale on miał dziewczynę a po obozie nasz kontakt się urwał. Potem znienacka zaczęliśmy ze sobą gadać codziennie a w weekendy do naprawdę późnego późna. Domyślałam się, że nadal uważa mnie za atrakcyjną, ale nie wierzyłam żeby to było 'coś więcej'.
Dzisiaj to się stało. A. wyznał mi, że się we mnie zakochał. Spotkaliśmy się i powiedział mi to prosto w oczy. Ja mu wtedy nie odpowiedziałam, ale kolana się pode mną ugięły. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale ucieszyłam się na te słowa, chociaż sama raczej jak na razie się w nim nie zakochałam, za to mi się bardzo podoba.
Dzisiaj to się stało. M. wyznał mi, że się we mnie zakochał. Powiedział mi, że od naszych 2 spotkań nie może o mnie zapomnieć, że myśli dniami i nocami, że na obozie się nie odzywał bo nie chciał mi przeszkadzać, ale tak naprawdę mu na mnie zależy i jest na siebie zły, że przepuścił okazję by być ze mną, bo teraz jestem z A. M. mi się podoba. Dawno go nie widziałam więc trudno mi stwierdzić w jakim stopniu, ale chyba mniej od pana A.
Dzisiaj to się stało. Z. wyznał mi, że buja się we mnie od roku. Uważałam go za bardzo dobrego kumpla. Z nim się mogłam śmiać i wyżalać się. A on mi to zrobił... Zwierzyłam mu się z tego co powiedział mi A. i co napisał mi na gg M. (bo z M. się sam na sam nie spotykam), a on napisał mi 'no to masz już 4 adoratorów (bo jeszcze jest taki chory umysłowo debil który mnie od ponad roku prześladuje a ja byłam taka głupia że pół roku temu zgodziłam się z nim być, ale to trwało krótko, potem zerwałam a on teraz często siedzi pod moim blokiem). Ja się zapytałam jak to a on z tekstem, że jest jeszcze on, zakochany we mnie od roku...
Miły dzień mam dzisiaj co? ;/
M.:
chłopak o 2 lata starszy. Nieco wulgarny, taki dresiarz, ale kulturalny jeśli chodzi o kobiety i zabawny. Poznałam go, wydawał się być fajny więc się z nim umówiłam. Było super, więc ponownie się spotkaliśmy. 2 dni później wyjechałam na obóz. Chciałam ten wyjazd potraktować jako ucieczka od szarego życia, gdzie zastanowię się co dalej między M. a mną, bo obydwoje w smsach pisaliśmy, że chcielibyśmy spróbować być razem... Na obozie były moje przyjaciółki i kiedy starałam się porozmyślać nad panem M... Nie udawało mi się, nie mogłam na nim skupić swoich myśli. Owszem, podobał mi się, ale nie wiedziałam czy właśnie takiego chłopaka szukam. On po kilku dniach przestał do mnie pisać, więc po jakimś czasie ja do niego napisałam, ale odp tylko kilka słów i na tym nasz kontakt się urwał.
A.:
Poznałam go na obozie. Wydawał mi się zwykłym dzieciakiem, ale pozory często mylą. Zaprzyjaźniliśmy się, sama nie wiem nawet kiedy zaczęłam mu się zwierzać (ale nie wspominałam mu o M.) A potem nagle sama nie wiem jak to się stało, on mnie złapał za rękę jak oglądaliśmy film na dvd na tym obozie i potem już tak zaczęliśmy przy ludziach chodzić za rękę a ostatniego dnia obozu mnie pocałował i staliśmy się oficjalną parą. Spodobał mi się. Przy nim czułam się naturalna i piękna. Byłam swobodna i dobrze się bawiłam w jego towarzystwie. Po obozie też się kilka razy spotkaliśmy sam na sam, już jako najprawdziwsza para.
Z.:
Poznałam go na obozie rok temu. Wiedziałam że mu się podobałam, ale on miał dziewczynę a po obozie nasz kontakt się urwał. Potem znienacka zaczęliśmy ze sobą gadać codziennie a w weekendy do naprawdę późnego późna. Domyślałam się, że nadal uważa mnie za atrakcyjną, ale nie wierzyłam żeby to było 'coś więcej'.
Dzisiaj to się stało. A. wyznał mi, że się we mnie zakochał. Spotkaliśmy się i powiedział mi to prosto w oczy. Ja mu wtedy nie odpowiedziałam, ale kolana się pode mną ugięły. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale ucieszyłam się na te słowa, chociaż sama raczej jak na razie się w nim nie zakochałam, za to mi się bardzo podoba.
Dzisiaj to się stało. M. wyznał mi, że się we mnie zakochał. Powiedział mi, że od naszych 2 spotkań nie może o mnie zapomnieć, że myśli dniami i nocami, że na obozie się nie odzywał bo nie chciał mi przeszkadzać, ale tak naprawdę mu na mnie zależy i jest na siebie zły, że przepuścił okazję by być ze mną, bo teraz jestem z A. M. mi się podoba. Dawno go nie widziałam więc trudno mi stwierdzić w jakim stopniu, ale chyba mniej od pana A.
Dzisiaj to się stało. Z. wyznał mi, że buja się we mnie od roku. Uważałam go za bardzo dobrego kumpla. Z nim się mogłam śmiać i wyżalać się. A on mi to zrobił... Zwierzyłam mu się z tego co powiedział mi A. i co napisał mi na gg M. (bo z M. się sam na sam nie spotykam), a on napisał mi 'no to masz już 4 adoratorów (bo jeszcze jest taki chory umysłowo debil który mnie od ponad roku prześladuje a ja byłam taka głupia że pół roku temu zgodziłam się z nim być, ale to trwało krótko, potem zerwałam a on teraz często siedzi pod moim blokiem). Ja się zapytałam jak to a on z tekstem, że jest jeszcze on, zakochany we mnie od roku...
Miły dzień mam dzisiaj co? ;/