randka i tęsknota
P
psychopatka0 pkt
550 wyświetleń
Witam poznałam przed świętami w klubie chłopaka i byłam bardzo zadowolona gdy poprosił o mój nr telefonu, świetnie się z nim bawiła i w ogóle. Skakałam z radości jak zaczął pisać do mnie smsy i na gg, cieszyłam się gdy zaproponował spotkanie. Nie podał jednak żadnego konkretnego terminu, więc w któryś dzień wysłałam mu smsa typu, jaka ładna pogoda, idealna na spacer, dodałam że nic nie sugeruję ;p i wtedy zaproponował ten spacer J było super, dużo rozmawialiśmy i był dla mnie miły, jeszcze tego samego dnia napisał mi że było miło J później były święta, pojechałam do domu, bo pochodzimy z innych miejscowości a studiujemy w krk i nie było okazji się spotkać, ale nie utraciliśmy kontaktu, wręcz przeciwnie do tej pory rozmawiamy na gg praktycznie każdy dzień, wydaje mi się że jemu chociaż trochę na mnie zależy, bo w rozmowach flirtujemy. Jednak jakoś on nie proponuje spotkania, a ja tęsknię, chciałabym się z nim spotkac, ale wciąż czekam na jego ruch. Nie wiem, co zrobic żeby mi zaproponował to spotkanie, i proszę o pomoc.
PS. Parę dni temu szłam do klubu razem z koleżankami i miałam mu proponowac żeby też wpadł, ale zanim to zrobiłam on mi napisał że wybiera się na urodziny do kolegi i pytał co ja robię, więc napisałam mu że idę do klubu i że fajnie by było gdyby on wpadł, napisał mi na to że ma te urodziny kolegi i raczej nie wpadnie. W tym klubie źle się bawiłam i szybko się zmyłam, bo wszystko przypominało mi o nim… Na drugi dzień przeżyłam szok, gdy mi napisał że był tam i że to niemożliwe że ja byłam…
Czy to coś znaczy, że jednak przyszedł? Co myślicie? Bo ja się zakochałam :(
PS. Parę dni temu szłam do klubu razem z koleżankami i miałam mu proponowac żeby też wpadł, ale zanim to zrobiłam on mi napisał że wybiera się na urodziny do kolegi i pytał co ja robię, więc napisałam mu że idę do klubu i że fajnie by było gdyby on wpadł, napisał mi na to że ma te urodziny kolegi i raczej nie wpadnie. W tym klubie źle się bawiłam i szybko się zmyłam, bo wszystko przypominało mi o nim… Na drugi dzień przeżyłam szok, gdy mi napisał że był tam i że to niemożliwe że ja byłam…
Czy to coś znaczy, że jednak przyszedł? Co myślicie? Bo ja się zakochałam :(