Samotność :&am
O
Opuszczony2 pkt
1.3k wyświetlenia
samotny,nie wiem co ze sobą zrobić...
Brakuje mi tej jedynej,chiałbym żeby ona się pojawiła,ale boję się że to się nie zdarzy...
Czuję się odrzucony przez cały świat...
Nic mi się nie udaje,wszystko najgorsze przytrafia się mi
Mam ochotę ze sobą skończyć :(
Mam uczucie jakby los robił mi to specjalnie,jakby chciał żebym cierpiał,jakby wszyscy chcieli... Dlaczego tak myśle?
Dlatego że te rzeczy,w które wkładam najwiecej pracy,którymi najwiecej się przejmuje,kończą się największą porażką...
Wiem że sobie pomyslicie,że to nie prawda,że nie ja jedyny tak cierpię,ale ja naprawdę się tak czuję
Naprawdę nie mam już ochoty żyć...
Pewnie powiecie żebym czekał na miłość,będziecie mnie pocieszali że ona niedługo przyjdzie...
Ale co będize jak nie przyjdzie,co będzie jeżeli los nas ze sobą nie zetknie...
Zawsze te sprawy,na których najbardziej mi zależy,kończą się najwiekszym niepowodzenie(to mało powiedziane)
I właśnie dlatego boję się że i tak będzie i z ta sprawą,miłością...
A miłość,uczucie to jedyne co mi może przywrócić chęć do życia...
Czuję się taki samotny i odrzucony,że aż nie dopuszczam do siebie myśli że ktoś mnie lubi,interesuję się mną itp.
Jak ktoś mi mówi że mnie lubi,jestem spoko,albo coś takiego,to ja śmieję się pod nose,albo mówię "Tak,tak,przynajmniej mnie nie okłamuj"
Po prostu im nie wierzę...
Jestem już całkiem pesymistą,patrzę na świad na czarno...
Chciałbym żeby ktoś mnie pokochał,pokazał mi świat pełen barw,pokazał że ktoś jednak na tym świecie się mną przejmuje i mnie kocha...
WIEM ŻE CHYBA NIKT NIE ODPOWIE BO NIE CHCE SIĘ MU CZYTAĆ TYCH MOICH SMĘTÓW...
PRZEPRASZAM ŻE POPSUŁEM WAM CHUMOR
BĘDĘ BARDZO WDZIĘCZNY ZA ODPOWIEDZI!!
Dziękuję że poświęciliście czas dla mnie...
Prosze pomóżcie!
Brakuje mi tej jedynej,chiałbym żeby ona się pojawiła,ale boję się że to się nie zdarzy...
Czuję się odrzucony przez cały świat...
Nic mi się nie udaje,wszystko najgorsze przytrafia się mi
Mam ochotę ze sobą skończyć :(
Mam uczucie jakby los robił mi to specjalnie,jakby chciał żebym cierpiał,jakby wszyscy chcieli... Dlaczego tak myśle?
Dlatego że te rzeczy,w które wkładam najwiecej pracy,którymi najwiecej się przejmuje,kończą się największą porażką...
Wiem że sobie pomyslicie,że to nie prawda,że nie ja jedyny tak cierpię,ale ja naprawdę się tak czuję
Naprawdę nie mam już ochoty żyć...
Pewnie powiecie żebym czekał na miłość,będziecie mnie pocieszali że ona niedługo przyjdzie...
Ale co będize jak nie przyjdzie,co będzie jeżeli los nas ze sobą nie zetknie...
Zawsze te sprawy,na których najbardziej mi zależy,kończą się najwiekszym niepowodzenie(to mało powiedziane)
I właśnie dlatego boję się że i tak będzie i z ta sprawą,miłością...
A miłość,uczucie to jedyne co mi może przywrócić chęć do życia...
Czuję się taki samotny i odrzucony,że aż nie dopuszczam do siebie myśli że ktoś mnie lubi,interesuję się mną itp.
Jak ktoś mi mówi że mnie lubi,jestem spoko,albo coś takiego,to ja śmieję się pod nose,albo mówię "Tak,tak,przynajmniej mnie nie okłamuj"
Po prostu im nie wierzę...
Jestem już całkiem pesymistą,patrzę na świad na czarno...
Chciałbym żeby ktoś mnie pokochał,pokazał mi świat pełen barw,pokazał że ktoś jednak na tym świecie się mną przejmuje i mnie kocha...
WIEM ŻE CHYBA NIKT NIE ODPOWIE BO NIE CHCE SIĘ MU CZYTAĆ TYCH MOICH SMĘTÓW...
PRZEPRASZAM ŻE POPSUŁEM WAM CHUMOR
BĘDĘ BARDZO WDZIĘCZNY ZA ODPOWIEDZI!!
Dziękuję że poświęciliście czas dla mnie...
Prosze pomóżcie!