Siemanko. Mam 21 lat jestem pewnym siebie,...
S
Serioooo30 pkt
594 wyświetlenia
zadbanym, ładnie się prezentującym i wysportowanym chłopakiem. Nigdy nie miałem problemu żeby mówić to co akurat mam w głowie czy też sercu. Jeżeli podoba mi się jakaś dziewczyna - podchodzę i zagaduje. Nie ważne czy były to balety czy byłem akurat / w tramwaju/ na rynku /w sklepie. Nigdy! Jeżeli się zakochałem i zależało mi na niej mówiłem to. Zawsze! Ostatnio na imprezie u znajomych poznałem pewną dziewczynę. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniająca się niczym z tłumu. Szczerze mówiąc nawet nie wydawała mi się jakoś specjalnie atrakcyjna. Porozmawialiśmy chwile na imprezie rozmowa nam się kleiła, ale jak to wiadomo po alkoholu w dobrym towarzystwie klei się częściej niż zwykle. Parę dni po imprezie jakoś w okolicach 3-5 napisałem i się umówiliśmy jeszcze tego samego dnia. Widzimy się prawie codziennie od pierwszego spotkania po imprezie. Trwa to już jakoś 2 miesiące. Poznałem już jej mamę (w sumie to była tylko inicjatywa tej dziewczyny) i bardzo mnie polubiła, ja jednak tak średnio za nią przepadam. Haha :) Teraz do sedna.. W czym tkwi problem? Ta dziewczyna mnie po prostu onieśmiela i wydaje mi się, że zaczynam tracić dla niej głowę. (Nie, nie jestem pantoflem). Chcę jej na którymś ze spotkań powiedzieć w prost, że bardzo ją polubiłem i zależy mi na niej. Dowiedzieć bym się chciał od niej przy okazji czy widzi ona w tym wszystkim jakiś sens i szanse na związek, ale bez pośpiechu. I nie mam w sobie tej ......... odwagi i pewności siebie jaką miałem wcześniej. Zbieram się do tego od jakiś 2ch tygodni. Za każdym razem jak ją już odprowadzę zamiast dać jej buziaka, przytulić ją - cokolwiek. Mówię 'no to cześć' Wkładam słuchawki odwracam się na pięcie i idę. Co się ze mną dzieje? Dlaczego ona działa na mnie w taki sposób? Przy niej staje się facetem bez jaj, który nie ma odwagi powiedzieć tego co czuje i myśli.. po raz pierwszy w życiu taka sytuacja.. pomocy :/