Siemka! :) Po pierwsze, to mam 15 lat. Pomyslalem ze ...
S
Samox129 pkt
976 wyświetleń
lepiej jest napisac wiecej zdarzen, ktore pomoga rozwiazac problem, ale mniej szczegolowo.
No to tak... W ferie, na przelomie stycznia i lutego czesto chodzilem na lodowisko. Bardzo sie wtedy zblizylem z kolezanka, z ktora do tamtej pory jakiegos super kontaktu nie mialem. Jakos powolutku sie do niej zblizalem no i wkoncu normalnie, bez oporow moglem sie z nia przytulalic, razem jezdzilismy przytuleni itd, ale ktoregos dnia wbilem jak zwykle na lodo, a ona stala z moim kumplem, on sie wyraznie nasmiewal z mnie itd, dlugo by gadac... Na nastepny dzien gdy probowalem sie znowu zblizyc do niej ona juz nie dala sie przytulic, a gdy sie zapytalem o co chodzi to powiedziala ze o nic. No i tak to dzialalo, po pewnym czasie sie okazalo ze to on ja zaczal podrywac, a jej to sie chyba spodobalo. Teraz kwestia najwazniejsza, bo gdyby nie to, to bym jakos zniosl to, ze ona mnie olala i poszla do niego. Chodzi o to, ze ten "kumpel" chce ja zwyczajnie wykorzystac, przelizac itd. Ja jej o tym powiedzialem, jej kolezanki tez, ale ona uwaza ze on sie zmienil dla niej (a wcale tak nie jest) Z czasem okazalo sie ze on jej sie tez podoba i tak oto teraz sa razem z soba. I teraz pytanie- co mam robic dalej? Moglbym mu zwyczajnie naj#bac, ale to by nie rozwiazalo sprawy, nawet by ja jeszcze pogorszylo. A gdy probuje przeczekac ten ich zwiazek to nie daje rady, bo caly czas, codziennie z nia pisze, spotykamy sie w weekendy itd. Np. wczoraj bylem z nia na rowerach, pojechalismy nad jezioro przy takim holetu-palacu, bardzo romantyczne miejsce itd, no i sie z nia droczylem, przytulilem i udawalem ze chce wrzucic do wody itp, ale tego samego dnia poznym wieczorem spotkalismy sie ja, ona, ten moj "kumpel" i jej kolezanki (ktore tez uwazaja tego chlopaka za sk#rwysyna, a z mna maja bardzy dobry kontakt). Jak zobaczylem jego lapczywy zwrok jak ja przytulal to myslalem ze nie wytrzymam i mu za#ebie. Dlatego mam teraz metlik w glowie, nie mam pojecia co robic dalej. Myslalem czy moze by jej jakos nie udowodnic ze z niego sk#rwysyn, a nie chlopak, ale na to nie mam zbyt pomyslow. Chcialem jeszcze raz sprobowac z nia pogadac o tym, co z niego za typ, ale jakos nie potrafie sie na to odwazyc, gdy zdecyduje ze jej o tym powiem, to i tak wychodzi na to, ze nie poruszam tego tematu. Do tego wszystkiego dochodza problemy takie jak problemy rodzinne, rozwod rodzicow i wiele innych spraw, ktore mnie przerastaja, juz nie radze sobie z tym wszystkim, a szczegolnie z ta kwestia ktora teraz opisuje... Jak wiadomo zakochany czlowiek nie mysli rozsadnie, dlatego zwracam sie o pomoc do was :/
Z gory dzieki za poswiecony czas, za chec odpowiedzi i za sama odpowiedz :)
No to tak... W ferie, na przelomie stycznia i lutego czesto chodzilem na lodowisko. Bardzo sie wtedy zblizylem z kolezanka, z ktora do tamtej pory jakiegos super kontaktu nie mialem. Jakos powolutku sie do niej zblizalem no i wkoncu normalnie, bez oporow moglem sie z nia przytulalic, razem jezdzilismy przytuleni itd, ale ktoregos dnia wbilem jak zwykle na lodo, a ona stala z moim kumplem, on sie wyraznie nasmiewal z mnie itd, dlugo by gadac... Na nastepny dzien gdy probowalem sie znowu zblizyc do niej ona juz nie dala sie przytulic, a gdy sie zapytalem o co chodzi to powiedziala ze o nic. No i tak to dzialalo, po pewnym czasie sie okazalo ze to on ja zaczal podrywac, a jej to sie chyba spodobalo. Teraz kwestia najwazniejsza, bo gdyby nie to, to bym jakos zniosl to, ze ona mnie olala i poszla do niego. Chodzi o to, ze ten "kumpel" chce ja zwyczajnie wykorzystac, przelizac itd. Ja jej o tym powiedzialem, jej kolezanki tez, ale ona uwaza ze on sie zmienil dla niej (a wcale tak nie jest) Z czasem okazalo sie ze on jej sie tez podoba i tak oto teraz sa razem z soba. I teraz pytanie- co mam robic dalej? Moglbym mu zwyczajnie naj#bac, ale to by nie rozwiazalo sprawy, nawet by ja jeszcze pogorszylo. A gdy probuje przeczekac ten ich zwiazek to nie daje rady, bo caly czas, codziennie z nia pisze, spotykamy sie w weekendy itd. Np. wczoraj bylem z nia na rowerach, pojechalismy nad jezioro przy takim holetu-palacu, bardzo romantyczne miejsce itd, no i sie z nia droczylem, przytulilem i udawalem ze chce wrzucic do wody itp, ale tego samego dnia poznym wieczorem spotkalismy sie ja, ona, ten moj "kumpel" i jej kolezanki (ktore tez uwazaja tego chlopaka za sk#rwysyna, a z mna maja bardzy dobry kontakt). Jak zobaczylem jego lapczywy zwrok jak ja przytulal to myslalem ze nie wytrzymam i mu za#ebie. Dlatego mam teraz metlik w glowie, nie mam pojecia co robic dalej. Myslalem czy moze by jej jakos nie udowodnic ze z niego sk#rwysyn, a nie chlopak, ale na to nie mam zbyt pomyslow. Chcialem jeszcze raz sprobowac z nia pogadac o tym, co z niego za typ, ale jakos nie potrafie sie na to odwazyc, gdy zdecyduje ze jej o tym powiem, to i tak wychodzi na to, ze nie poruszam tego tematu. Do tego wszystkiego dochodza problemy takie jak problemy rodzinne, rozwod rodzicow i wiele innych spraw, ktore mnie przerastaja, juz nie radze sobie z tym wszystkim, a szczegolnie z ta kwestia ktora teraz opisuje... Jak wiadomo zakochany czlowiek nie mysli rozsadnie, dlatego zwracam sie o pomoc do was :/
Z gory dzieki za poswiecony czas, za chec odpowiedzi i za sama odpowiedz :)