Siemka! Pliska! To sprawa życia lub śmierci. Taki ...
A
Arya4.4k pkt
816 wyświetleń
problemik z wyborem profilu, przyszłości... Wszystkiego... Niby błahe, ale jednak męczy mnie to od kilku tygodni...
Na początku liceum miałam ogrom pomysłów na życie. Chciałam iść na takie kierunki, jak:
- biol-chem (laborant, farmacja, genetyka)
-human (pisarz, dziennikarka)
- mat-inf (informatyk)
-psychologiczny (psycholog)
Okazało się, że do żadnej klasy, z wybranych szkół, się nie dostałam i musiałam ewakuować się do pobliskiej szkoły, mającej nie za dobrą opinię. Jako, że miejsc była masa, mogłam wybrać każdy profil, a padło na biol-chem.
Na początku wszystko świetnie, dam radę, będę pracować w laboratorium itd., ale jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że nie dam rady. Pomimo wspaniałych ludzi w klasie, to nie moje miejsce. Nie powinnam zdawać tych przedmiotów. Cokolwiek, byle nie to. U mnie z pamięcią różnie bywa i niech ręka boska broni mnie od tego, bym nie pomyliła właściwości np. etanolu z metanolem. Już szybciej zrobię krzywdę sobie i innym. Mam dziwne przeczucie, że nie powinnam zdawać tych przedmiotów, że to mnie przerośnie. Postanowiłam się przenieść.
Pomyślałam, mat-fiz będzie w porządku. Wtedy zamiast fizy, wybiorę infę i pójdę na studia informatyczne. Jednak ta matematyka... Podstawy rozumiem, ale jak dochodzą trudniejsze elementy, niby rozumiem, a prace pisemne piszę na jedynkę. Natomiast, jak patrzałam na matury z infy, załamałam się. Już szybciej tu bym się odnalazła, lecz obawiam się, że nie dam rady pod względem nauki, że w pewnym momencie będziemy przerabiać materiał, który mnie przerośnie.Wprawdzie układam kostki rubika, ale to o niczym nie świadczy ;/
Human? Nienawidzę historii. Uwielbiam pisać opowiadania. Profil, który zasili grono bezrobotnych. Oprócz pisania, muszę mieć jeszcze jakiś zawód, dzięki któremu będę w stanie się utrzymać.
Do psychologicznego nawet nie próbuję się dostać. Po drugie zmiana szkoły odpada. Czuję, że jak zmienię szkołę, popadnę w depresję. Nic nie będzie takie samo jak kiedyś.
Nie mam pojęcia do jakiej klasy iść, co chcę robić. Jedyne czego jestem pewna: chcę wydać powieść. Robiłam z 10 testów zawodowych i za każdym razem wychodziło mi, że jestem artystką... No i jeszcze to dziwne uczucie, że mijam się z przeznaczeniem....
Co byście zrobili na moim miejscu?
Na początku liceum miałam ogrom pomysłów na życie. Chciałam iść na takie kierunki, jak:
- biol-chem (laborant, farmacja, genetyka)
-human (pisarz, dziennikarka)
- mat-inf (informatyk)
-psychologiczny (psycholog)
Okazało się, że do żadnej klasy, z wybranych szkół, się nie dostałam i musiałam ewakuować się do pobliskiej szkoły, mającej nie za dobrą opinię. Jako, że miejsc była masa, mogłam wybrać każdy profil, a padło na biol-chem.
Na początku wszystko świetnie, dam radę, będę pracować w laboratorium itd., ale jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że nie dam rady. Pomimo wspaniałych ludzi w klasie, to nie moje miejsce. Nie powinnam zdawać tych przedmiotów. Cokolwiek, byle nie to. U mnie z pamięcią różnie bywa i niech ręka boska broni mnie od tego, bym nie pomyliła właściwości np. etanolu z metanolem. Już szybciej zrobię krzywdę sobie i innym. Mam dziwne przeczucie, że nie powinnam zdawać tych przedmiotów, że to mnie przerośnie. Postanowiłam się przenieść.
Pomyślałam, mat-fiz będzie w porządku. Wtedy zamiast fizy, wybiorę infę i pójdę na studia informatyczne. Jednak ta matematyka... Podstawy rozumiem, ale jak dochodzą trudniejsze elementy, niby rozumiem, a prace pisemne piszę na jedynkę. Natomiast, jak patrzałam na matury z infy, załamałam się. Już szybciej tu bym się odnalazła, lecz obawiam się, że nie dam rady pod względem nauki, że w pewnym momencie będziemy przerabiać materiał, który mnie przerośnie.Wprawdzie układam kostki rubika, ale to o niczym nie świadczy ;/
Human? Nienawidzę historii. Uwielbiam pisać opowiadania. Profil, który zasili grono bezrobotnych. Oprócz pisania, muszę mieć jeszcze jakiś zawód, dzięki któremu będę w stanie się utrzymać.
Do psychologicznego nawet nie próbuję się dostać. Po drugie zmiana szkoły odpada. Czuję, że jak zmienię szkołę, popadnę w depresję. Nic nie będzie takie samo jak kiedyś.
Nie mam pojęcia do jakiej klasy iść, co chcę robić. Jedyne czego jestem pewna: chcę wydać powieść. Robiłam z 10 testów zawodowych i za każdym razem wychodziło mi, że jestem artystką... No i jeszcze to dziwne uczucie, że mijam się z przeznaczeniem....
Co byście zrobili na moim miejscu?