Słuchajcie, gdy to piszę...
G
Gwizzey30 pkt
736 wyświetleń
jest 14 czerwca 2016 roku. Problem mam taki, iż w poniedziałek rano na pierwszej lekcji przyszedł do naszej klasy nasz wuefista, zapytał kto chce mu pomóc, zgłosiłem się ja i mój kolega, mieliśmy pomóc przenieść bagaże z autobusu do noclegowni dla młodszych klas, które pojechały na spływ kajakowy. Dodam, że przed tym jak się zgłosiliśmy wuefista zapytał się co mamy na drugiej lekcji, odpowiedzieliśmy, że chemię, więc automatycznie uznaliśmy, że wrócimy na chemię. A więc wyjazd się przeciągnął i wróciliśmy dopiero na połowę 4 lekcji. Na drugi dzień miałem poprawiać na 3 lekcji sprawdzian z chemii, z której mam zagrożenie i ten właśnie sprawdzian miał mnie podnieść na ocenę dopuszczającą. Nauczycielka odmówiła, żebym napisał sprawdzian i powiedziała, że jeśli mam takie podejście do przedmiotu to będę miał poprawkę w sierpniu. Na następnej lekcji moja nauczycielka od fizyki i geografii po przyjściu nauczycielki od matmy z której też miałem zagrożenie i też mnie dzień wcześniej na niej nie było z powodu wyjazdu zapytała się co ja w ogóle robię. Nie wiedziałem o co chodzi, nauczycielki wypominały mi wczorajszą nieobecność. Dzisiaj wytłumaczyłem całą sprawę wychowawczyni i jutro zaprowadzi mnie do belferki od chemii i mamy wyjaśnić całą sprawę. Pytanie jest takie, co mam po prostu zrobić? Jak zaargumentować, potwierdzić swoją wiarygodność? Proszę, pomóżcie.ie...