sluchajcie, mam problem z arachnofobia. do...
B
born14july853 pkt
1.2k wyświetleń
wczoraj myslalam, ze to tylko takie przelotne, ze dam sobie z tym rade bo nie boje sie tych patykowatych pajakow, wgl jakos dawalam rade sobie z pajakami. ostatniej nocy, o 00:00 mysle sobie ide spac bo jestem mega zmeczona, wstaje z fotela odwracam sie a na ziemi lezal taki wielki, czarny, gruby pajak (tak przynajmniej dla mnie wygladal, wy byscie pewnie go wysmiali) w pewnym momencie opadlam na fotel i zaczelam sie dusic, zrobilam sie cala makra, zaczelam plakac i sie trzesc. nie wiedzialam co mam zrobic, przez pokoj nie dalabym rady przejsc bo on stal na srodku. wzielam pudelko i rzucilam je na niego. jeszcze z 5 minut jezdzilam nim po ziemi zeby jak najmocniej rozplaskac. gdy podnioslam pudelko znowu mnie wziely te ataki, myslalam ze zwymiotuje. wzielam z trylion chusteczek i go wyrzucilam. pomozcie mi, doradzcie, co mam z tym zrobic? nigdy wczesniej mnie takie cos nie lapalo, a po tej niemilej przygodzie gdy polozylam sie do lozka to przez dobre 4 godziny sie trzeslam i co chwile rozgladalam czy nigdzie pajak nie chodzi, nie moglam zasnac. jak ja mam sobie z tym poradzic? i blagam, nie mowcie, ze musze przelamac strach, bo jakbym miala tarantule wziac na rece to serce by mi na miejscu przestalo bic.