Zdecydowanie stara trylogia. Przedstawia o wiele ciekawszą i spójniejszą historię, bohaterowie są bardziej ludzcy, sympatyczniejsi, mądrzejsi i bardziej charyzmatyczni. Jest to właściwie baśń, tyle że osadzona w świecie z zaawansowaną technologią i kosmicznymi pojazdami.
Nowa trylogia jest przeładowana nudnymi i drętwymi dialogami i rozmowami politycznymi, posiedzeniami senatu i obradami rady, decyzje podejmowane przez bohaterów nie mają sensu, postacie takie jak Qui-Gon czy Mace Windu są bezbarwne i pozbawione osobowości, nie ma tak świetnej postaci jak Han Solo, wicekról Nute Gunray jest głupi jak but i nie ma w nim ani krzty godności ani grozy dygnitarzy Imperium takich jak komandor Tarkin, Anakin w "Zemście Sithów" jest niewyobrażalnie głupi, naiwny i ślepy na manipulacje Palpatine'a i jego żądzę władzy (podobnie jak Rada Jedi i Senat), a Yoda jest o wiele mniej ciekawy niż w "Imperium Kontratakuje". A notoryczne nadużywanie komputerowo generowanych obrazów sprawia, że tła i pomieszczenia wyglądają zupełnie nierealistycznie - wszystko jest czyściutkie, sterylne, nowiutkie i nieużywane, podczas gdy w starej trylogii było widać, że pewne urządzenia i statki są zardzewiałe, zakurzone i nadgryzione zębem czasu. W dodatku Lucas zrujnował całą fajność koncepcji Mocy, wymyślając jakieś mikroorganizmy - midichloriany, których ilość miała rzekomo decydować o stopniu wrażliwości na Moc. I wymyślił sobie, że Jedi nie mogą kochać ani zakładać rodzin, bo to rzekomo grozi sprowadzeniem na Ciemną Stronę. I wymyślił jakąś koncepcję Wybrańca i jakąś mętną przepowiednię, o której nie wiadomo, kto i kiedy ją wygłosił, jaka dokładnie jest jej treść ani na czym polega "przywrócenie równowagi Mocy". W nowej trylogii Lucas położył zdecydowanie zbyt duży nacisk na postać Vadera. W starej trylogii wydawało się, że to klasyczna opowieść o skuszeniu i odkupieniu. Po latach Lucas dopisał do tego skomplikowaną i nietrzymającą się kupy historię, zresztą obliczoną głównie na osiągnięcie jak największych zysków ze sprzedaży zabawek. Nie wspominając o irytującej postaci Jar Jara.