Stracony rok - już naprawdę nie mam przyszłości? J...
W
wojtekt8pl2.1k pkt
519 wyświetleń
a naprawdę czuję, że jestem do niczego...
jestem w szkole średniej o profilu technik żywienia i usług gastro, ale teraz to już prawie pewne, że zawalę ten rok...
Po prostu nie poradziłem sobie z tym wszystkim, w gimbazie nic nie robiłem nic!
A teraz poszedłem do szkoły średniej 40% na ocenę dopuszczającą (!) codzinnie jakieś sprawdziany i kartkówki, do tego wszystko jakieś dziwne, obcy ludzie, obca szkoła nauczyciele (po 10 latach w szkole gdzie też była gimbaza - było szokiem)... Gdy po jakichś 4-5 miesiącach się otrząsnęłęm ehhh... obudziłem się tak naprawdę z ręką w nocniku... Zagrożenia, zagrożenia wszędzie... Nie zdam to prawie pewne, ale ja nie wiem co zrobię potem... co mam zrobić? Przepisać się do zawodowej szkoły? Może do LO na humana (tylko z polaka stoję dobrze) no nie wiem...
Zawsze miałem problem w kontaktach z ludźmi, poznawaniu nowych, itp... Ja byłem załamany.
Teraz w szkole jest tylko jedno co mnie tam trzyma - dziewczyna, która mi się podoba, a do której wstydzę się zagadać, bo.... nie wiem, ja po prostu jestem do niczego.
Dziś miałem w sobie tyle odwagi by do niej zagadać, ale nie było jej dziś w szkole, ale w mieście była, bo ją widziaałem tylko była het het z przodu, i była z koleżnaką, oby tylko jutro była to rano przy szafce do niej podejdę, powiem co kolwiek, przecież co ja już mam do stracenia, jakiś tępy nieuk bez przyszłości...
Co do szkoły niby pewnie napiszecie, że skoro nie radzę sobie w technikum to najlepiej, żebym wybrał szkołę zawodową,ale hmmm... Ja nawet nie mam praktyk, nie wiem jak ich szukać nie wiem co robić....
W dodatku w moim mieście jest tylko szkoła, klasa wielo zawodowa, a z niej uczniowie wysyłani są na aż mieisięczny kurs zawodowy, na który ja nie chcę jeździć...
Przecież ja jestem do niczego... nie wiem co ja mam zrobić?
jestem w szkole średniej o profilu technik żywienia i usług gastro, ale teraz to już prawie pewne, że zawalę ten rok...
Po prostu nie poradziłem sobie z tym wszystkim, w gimbazie nic nie robiłem nic!
A teraz poszedłem do szkoły średniej 40% na ocenę dopuszczającą (!) codzinnie jakieś sprawdziany i kartkówki, do tego wszystko jakieś dziwne, obcy ludzie, obca szkoła nauczyciele (po 10 latach w szkole gdzie też była gimbaza - było szokiem)... Gdy po jakichś 4-5 miesiącach się otrząsnęłęm ehhh... obudziłem się tak naprawdę z ręką w nocniku... Zagrożenia, zagrożenia wszędzie... Nie zdam to prawie pewne, ale ja nie wiem co zrobię potem... co mam zrobić? Przepisać się do zawodowej szkoły? Może do LO na humana (tylko z polaka stoję dobrze) no nie wiem...
Zawsze miałem problem w kontaktach z ludźmi, poznawaniu nowych, itp... Ja byłem załamany.
Teraz w szkole jest tylko jedno co mnie tam trzyma - dziewczyna, która mi się podoba, a do której wstydzę się zagadać, bo.... nie wiem, ja po prostu jestem do niczego.
Dziś miałem w sobie tyle odwagi by do niej zagadać, ale nie było jej dziś w szkole, ale w mieście była, bo ją widziaałem tylko była het het z przodu, i była z koleżnaką, oby tylko jutro była to rano przy szafce do niej podejdę, powiem co kolwiek, przecież co ja już mam do stracenia, jakiś tępy nieuk bez przyszłości...
Co do szkoły niby pewnie napiszecie, że skoro nie radzę sobie w technikum to najlepiej, żebym wybrał szkołę zawodową,ale hmmm... Ja nawet nie mam praktyk, nie wiem jak ich szukać nie wiem co robić....
W dodatku w moim mieście jest tylko szkoła, klasa wielo zawodowa, a z niej uczniowie wysyłani są na aż mieisięczny kurs zawodowy, na który ja nie chcę jeździć...
Przecież ja jestem do niczego... nie wiem co ja mam zrobić?