Czasem mam takie sny, w ktorych wiem, ze to tylko sen. Robie w nich dalej to, co robilem do tej pory. Mozna to nazwac swiadomym snem, aczkolwiek uwazam, ze calkowitej swiadomosci w snie uzyskac sie nie da.
Kilka dni ktos juz o to pytal, nawet sam sie tym bardzi zainteresowalem.
Jako, ze jestem katolikiem, popytalem troszke osob, ktore sie w tym orientuja i dowiedzialem sie, ze; nie dosc, ze to, co robimy w takim snie jest traktowane przez Boga tak samo, jak w zyciu realnym (przykladowo, gdy we snie zabijamy kogos, czy uprawiamy sex, spotykamy sie ze zmarlymi, bo przeciez jestesmy swiadomi tego , co w nim robimy i czego pragniemy), to jeszcze jest ryzyko spotkania z demonami, a nawet (choc sa to nieliczne przypadki- opetania.
Te argumenty jakos przekonaly mnie do tego, zeby lepiej nie probowac.
Ponadto, osoby, ktore specjalnie wywoluja takie sny, czesto zamykaja sie, dochodzi do samookaleczenia, wola sen,, w ktorym moga zrobic wszystko, a czasem dochodzi nawet do samobojstw (wszystko zostalo stwierdzone przez psychologow).
Mimo wszystko, fajnie by bylo co noc uprawiac sex we snie z osoba, z ktora w zyciu realnym nyloby to po prostu niemozliwe. Wole jednak nie ryzykowa i sie w to nie pakowac. Nie chce spieprzyc sobie zycia, bo tylko jawa jest prawdziwa.