Sytuacja dość skomplikowana. Mam chłopaka...
M
misia260492 pkt
605 wyświetleń
rok, wszystko super pięknie.
Kilka dni temu stwierdził, że ma dość, że jak się spotkamy to mi opowie o tym jak mnie zdradził (nie raz, wiecie, wakacje, alkohol, domówki). Więc następnego dnia wkurzona dzwonię i się pytam o której, on że nie da rady, że raczej jutro. Ok, zadzwoniłam, on że nie ma czasu, bla bla, zakupy, święta...
Myślę, że gdyby bardzo zależało mu na zerwaniu, sam by napisał albo zadzwonił i byśmy się spotkali. Wyłączyłam telefon, nie korzystam z fb.
Od kilku godzin zastanawiam się czy mógłby do mnie przyjechać, sam z siebie i wtedy byśmy porozmawiali... Ja postanowiłam się nie odzywać. Wiem jaki jest, pewnej nocy sobie o mnie przypomni, zacznie się zastanawiać czemu się nie odzywam. Myślę, że jest w stanie do mnie przyjechać, ale może być tak, że zawiodę się na swojej intuicji i zobaczę go dopiero w szkole (12 stycznia). Ostatni raz widziałam go w czwartek tydzień temu. Źle mi będzie bez niego bo to w końcu jakieś 20 dni, ale zawzięłam się jestem tak zła, że jeśli po nowym roku będzie starał się mnie przepraszać za cokolwiek co zrobił, jedyne co ode mnie dostanie to najwyżej po ryju.
Co byście zrobili na jego miejscu? Czego mogę się spodziewać jak się spotkamy? Czy dobrze robię ''obrażając się''? Nie wiem co robić i jak postępować, zdenerwowałam się jak to napisał...
Proszę o normalne odpowiedzi ;__;
Kilka dni temu stwierdził, że ma dość, że jak się spotkamy to mi opowie o tym jak mnie zdradził (nie raz, wiecie, wakacje, alkohol, domówki). Więc następnego dnia wkurzona dzwonię i się pytam o której, on że nie da rady, że raczej jutro. Ok, zadzwoniłam, on że nie ma czasu, bla bla, zakupy, święta...
Myślę, że gdyby bardzo zależało mu na zerwaniu, sam by napisał albo zadzwonił i byśmy się spotkali. Wyłączyłam telefon, nie korzystam z fb.
Od kilku godzin zastanawiam się czy mógłby do mnie przyjechać, sam z siebie i wtedy byśmy porozmawiali... Ja postanowiłam się nie odzywać. Wiem jaki jest, pewnej nocy sobie o mnie przypomni, zacznie się zastanawiać czemu się nie odzywam. Myślę, że jest w stanie do mnie przyjechać, ale może być tak, że zawiodę się na swojej intuicji i zobaczę go dopiero w szkole (12 stycznia). Ostatni raz widziałam go w czwartek tydzień temu. Źle mi będzie bez niego bo to w końcu jakieś 20 dni, ale zawzięłam się jestem tak zła, że jeśli po nowym roku będzie starał się mnie przepraszać za cokolwiek co zrobił, jedyne co ode mnie dostanie to najwyżej po ryju.
Co byście zrobili na jego miejscu? Czego mogę się spodziewać jak się spotkamy? Czy dobrze robię ''obrażając się''? Nie wiem co robić i jak postępować, zdenerwowałam się jak to napisał...
Proszę o normalne odpowiedzi ;__;