Szanowni Państwo. Przede wszystkim rozważmy: czy zależy nam na czystym nosie i ułatwieniu oddychania tudzież na tym, aby świat nam przed oczyma lekko zawirował;) Czy chcemy jedynie delikatnego "połechtania" naszych nozdrzy delikatnym aromatem, czy oczekujemy czegoś, co wykręci nasze miny w coś bliżej niesprecyzowanego. Moja pierwsza- Königsprise. Na początek dość dobra, choć na dłuższą metę aromat robił się nieznośny, w dodatku opakowanie ma sens jedynie wtedy, gdy macie jej zawartość w co przesypać. Atutem jest na pewno jej cena, która rzadko przekracza 3.50pln. Następnym krokiem był Gawitv Apricot Snuff - do dziś uznaję ją jako niezbędną podstawę, choć nadal nie było to to, czego poszukiwałem. Nadmienię tu, iż o zawartości nikotyny w tabace świadczy kolor: im ciemniejsza, tym nikotyny jest więcej i tym bardziej kręci nam się w głowie. Często jednak te jaśniejsze są drobniej mielone, dzięki temu całkiem inaczej rozchodzą się w nosie i dostarczają nieco innych wrażeń, które jednak nie wpływają na "prędkość poruszania się otoczenia" :) W tym miejscu przywołam tabakę J&H Wilsons Medicated #55. To już było coś! Moim skromnym zdaniem najlepsza tabaka, jaką miałem kiedykolwiek okazję niąchać. Jest to tabaka bardzo drobno mielona, stosunkowo jasna, lecz mimo to dostarczająca przyjemnej dawki wrażeń. Jej mankamentem jest jednak dostępność: głównie Allegro.pl gdzie jej cena jest wysoce zawyżona( waha się pomiędzy 5-8 zł, ja kupiłem ją kiedyś okazyjnie w cenie 1.90 zł, od razu zamówiłem 9 paczek;]. Należy zwrócić uwagę na jej gramaturę: niestety tylko 5 gram). Ostatnią marką, którą mogę polecić z czystym sumieniem jest Wilsons Of Sharrow. Wariantów smakowych tej marki jest na Allegro od zatrzęsienia, zwrócę Waszą uwagę konkretnie na maleństwo (również jedyne 5 gram) o nazwie Extra Menthol. Tabaka drobno mielona, dość jasna, ale jej smak.. cóż, menthol w najlepszej postaci. Ostrzegam: nie spotkałem jeszcze nikogo, kto nie uroniłby ni jednej łzy po jej zażyciu;). Efekty "nosowe" można porównać do.. ciosu z pięści prościutko między oczy przy temperaturze iście arktycznej(sic!) Niesamowita moc miętowego aromatu i świetnie dobrana mieszanka tytoniów czynią z naszą miną istne cuda:) Jest to oczywiście jedynie wybór tabak najlepszych moim, i tylko MOIM zdaniem. Wszystkie z nich gorąco polecam, i choć spróbowałem już wielu, jestem świadom tego, że to tylko niewielka część tego, co oferuje nam tabaczany rynek. Poruszę tu jeszcze jedną kwestię, mianowicie uzależnienia od tabaki. Zapewne jest to kwestia bardzo indywidualna, ale ja w swoim przypadku nie odczuwam owego zjawiska. Swoją przygodę z tabaką zacząłem w wakacje, dwa lata temu. W moim przypadku było to poszukiwanie remedium na moją przypadłość, której przez przeszło piętnaście lat trafnie nie zdiagnozował żaden lekarz. Objawy.. powiedzmy, że zbliżone do przeziębienia, tyle że takiego trwającego już naście lat:/ Tabaka okazała się środkiem bądź co bądź niefarmakologicznym i co najważniejsze bezpiecznym, o podobnym działaniu co krople niszczące z czasem śluzówkę. O ile do dziś w tej kwestii nie ma przesadnie wielkich postępów, o tyle muszę oddać, iż jest pewna niewielka poprawa. Zmierzam do tego, że z czasem tabaka przestała być dla mnie jedyną rzeczą przynoszącą pewną ulgę, dziś już nie zażywam jej prawie wcale, ot jedynie od czasu do czasu, dla przyjemności jaką daje mi jej aromat, faktura i orzeźwienie które ze sobą niesie. Nigdy nie odczuwałem uczucia, że " muszę zażyć". Jeśli mam ochotę- z przyjemnością zażyję szczyptę. Jeśli nie, nie ma nic na siłę, nie odczuwam żadnego wewnętrznego przymusu. Nie posiadam stosownej wiedzy aby całkiem wykluczyć jej szkodliwe działanie, sądzę że tabaka jak wszystko inne stosowana z wyczuciem i UMIAREM może stać się źródłem przyjemności, czasem ulgi i dać wiele radości zażywającemu bez przesadnie szkodliwego wpływu na zdrowie. Z całą pewnością prędzej polecę tabakę, niż dym tytoniowy pod każdą postacią, który na prawdę potrafi uzależnić. Właśnie po roku palenia wygrzebuję się z "bagna palaczy" (swoją drogą mile widziane byłoby każde mentalne wsparcie;) ) i wiem już, jakie to trudne. W mojej rodzinie było wiele przedwczesnych zgonów z powodu raka. Każdy z nich palił. Mnie w wieku siedemnastu lat nie przedstawia się nazbyt różowo perspektywa zbyt wczesnego przejścia na Tamten świat.
NIE NAMAWIAM TU NIKOGO DO ZAŻYWANIA TABAKI, DZIELĘ SIĘ JEDYNIE RADĄ I WŁASNYMI DOŚWIADCZENIAMI. TO, CZY KTOŚ ZACZNIE JĄ ZAŻYWAĆ ZALEŻY JEDYNIE OD JEGO WŁASNEJ I NICZYM NIEPRZYMUSZONEJ WOLI.
niemampomyslunanick
16 lat temu