To skomplikowane… Zakochałam się w koledze z...
X
Xaia4 pkt
1.3k wyświetleń
klasy. Próbowałam to sobie wyperswadować, ale im więcej wymyślałam argumentów na „nie”, tym bardziej potwierdzało się, że moje uczucia są szczere. Postaram się bardziej przybliżyć zaistniałą sytuację.
W tamtym roku szkolnym poszłam do liceum. Tam właśnie poznałam swój obiekt westchnień. Na początku, gdy zagadał do mnie i do mojej przyjaciółki, nie spodobał mi się. Był przemądrzały, pewny siebie, opowiadał anegdotki, które ośmieszały naszego kolegę z klasy (on chodził z nim też do podstawówki i gimnazjum). Strasznie mnie irytował. Do tego był zupełnie inny od wszystkich osób. Jakby nic go nie obchodziło. Później zaczęliśmy ze sobą coraz więcej rozmawiać.
Po tym rozmawialiśmy ze sobą na każdej przerwie i na lekcjach (jak się da ;p). On chciał ze mną zawsze siedzieć w ławce. Był szczęśliwy, kiedy nie ma mojej kumpeli i może ze mną usiąść. Często mnie rozśmiesza, zagaduje, pociesza, kiedy jest mi smutno. Mówi, że jest nudno, gdy mnie nie ma. Wszędzie ze sobą chodzimy na przerwie. Droczymy się ze sobą, „bijemy”, kujemy i mażemy się długopisami, patrzymy sobie w oczy. On czasami wykrada mi komórkę i czyta smsy, jakby chciał mnie kontrolować. W szkole cały czas poświęca mnie. W klasie chodziły już wielokrotnie plotki, że jesteśmy parą. Nawet nasz kolega pytał się mnie o to w jego obecności. Ja ze śmiechem odpowiadałam: ”Nie, no co ty?”, a on się wtedy uśmiechał i nic nie mówił.
Niestety po zajęciach nie widujemy się ze sobą, bo on od razu biegnie do samochodu, gdyż przyjeżdża po niego prywatny kierowca. Poza tym on ma chyba dużo zajęć pozaszkolnych. A ja chciałabym z nim trochę pobyć poza szkołą (w niej się blokuję i nie jestem do końca sobą). Chciałabym się dowiedzieć czy jemu na mnie zależy, bo ja wpadłam jak śliwka w kompot...
W wakacje się do mnie nie odzywał, a gdy wróciliśmy do szkoły ja się do niego nie odzywałam i on do mnie przez 3 dni. Było taki jakiś zupełnie nieswój, więc powiedziałam mu, że jeżeli ma mnie gdzieś, to niech mi to powie, bo nie ma sensu ciągnąć takiej znajomości. A on powiedział tylko, że nie mam mnie w ***. Na drugi dzień był już wesoły, ale w sumie nie wiem czy coś się zmieni ;/ Rozmawia praktycznie tylko ze mną w szkole, ale poza szkołą nie ma kontaktu...
Co o tym sądzicie? Co mam zrobić?
Proszę o odpowiedzi
W tamtym roku szkolnym poszłam do liceum. Tam właśnie poznałam swój obiekt westchnień. Na początku, gdy zagadał do mnie i do mojej przyjaciółki, nie spodobał mi się. Był przemądrzały, pewny siebie, opowiadał anegdotki, które ośmieszały naszego kolegę z klasy (on chodził z nim też do podstawówki i gimnazjum). Strasznie mnie irytował. Do tego był zupełnie inny od wszystkich osób. Jakby nic go nie obchodziło. Później zaczęliśmy ze sobą coraz więcej rozmawiać.
Po tym rozmawialiśmy ze sobą na każdej przerwie i na lekcjach (jak się da ;p). On chciał ze mną zawsze siedzieć w ławce. Był szczęśliwy, kiedy nie ma mojej kumpeli i może ze mną usiąść. Często mnie rozśmiesza, zagaduje, pociesza, kiedy jest mi smutno. Mówi, że jest nudno, gdy mnie nie ma. Wszędzie ze sobą chodzimy na przerwie. Droczymy się ze sobą, „bijemy”, kujemy i mażemy się długopisami, patrzymy sobie w oczy. On czasami wykrada mi komórkę i czyta smsy, jakby chciał mnie kontrolować. W szkole cały czas poświęca mnie. W klasie chodziły już wielokrotnie plotki, że jesteśmy parą. Nawet nasz kolega pytał się mnie o to w jego obecności. Ja ze śmiechem odpowiadałam: ”Nie, no co ty?”, a on się wtedy uśmiechał i nic nie mówił.
Niestety po zajęciach nie widujemy się ze sobą, bo on od razu biegnie do samochodu, gdyż przyjeżdża po niego prywatny kierowca. Poza tym on ma chyba dużo zajęć pozaszkolnych. A ja chciałabym z nim trochę pobyć poza szkołą (w niej się blokuję i nie jestem do końca sobą). Chciałabym się dowiedzieć czy jemu na mnie zależy, bo ja wpadłam jak śliwka w kompot...
W wakacje się do mnie nie odzywał, a gdy wróciliśmy do szkoły ja się do niego nie odzywałam i on do mnie przez 3 dni. Było taki jakiś zupełnie nieswój, więc powiedziałam mu, że jeżeli ma mnie gdzieś, to niech mi to powie, bo nie ma sensu ciągnąć takiej znajomości. A on powiedział tylko, że nie mam mnie w ***. Na drugi dzień był już wesoły, ale w sumie nie wiem czy coś się zmieni ;/ Rozmawia praktycznie tylko ze mną w szkole, ale poza szkołą nie ma kontaktu...
Co o tym sądzicie? Co mam zrobić?
Proszę o odpowiedzi