Toksyczny zwiazek czy izależnienie od partnera,...
M
motocyklista601233 pkt
1.4k wyświetleń
a moze depresja...
Czesc, jestem chlopakiem i mam 16 lat...
Mam nadzieje ze wysluchasz mojej historii i mnie nie wysmiejesz...
Od roku czasu jestem z pewna kobieta, jest starsza ode mnie o dwa lata, zawsze myslałem, ze to faceci sa zimni w uczuciach i chlodni jak lod na codzien...
Od ok 2 misiecy odnosze wrazenie ze moj zwiazek jest toksyczyczny, a ja jestem uzalezniony od mojej partnerki i to wiem...
Powiedzialem jej, ze jestem od niej uzalezniony, ze tesknie za nia za kazdym razem jak sie z nia rozstaje to chce do niej wrocic i miec ja przy sobie od razu.
Ze dlatego ma wrazenie ze jestem niedokochany, bo jak sie zegnamy to ja jej nie moge puscic, dlatego ze widze sie z nia raz w tygodniu na 2-3h...
Powiedzialem jej ze mi z tym zle, ze to mnie wyniszcza itp, to uslyszalem, ze mam sb znalesc robote jakas i przestane o tym myslec, bo ona jak ma duzo do roboty to nie mysli i nie teskni... Prawda, ale ja nawet jak mam caly dzien zajety to nie potrafie....
Od razu zmienilem temat, bo nie takiej odp oczekiwalem...
Przyznam sie bez bicia, czasami spieprzylem jakas sytuacje, nie zachowywalem sie jak facet, bo nie zawsze moge sie domyslic wszystkiego...
Nie pamietam kiedy mialem ostatnio szczesliwy dzien, taki ogarniety...
Nigdy nie sadzilem, ze moge sie tak chorobliwie w kims zakochac...
Nie widze poza nia swiata...
Zawsze ja proponuje spotkania i wychodze z taka inicjatywa...
Nie mam sily o tym pisac.
Jestem o nia strasznie zazdrosny...
Moja samoocena jest niska, chociaz nie jedna dziewczyna powiedziala mi ze jestem przystojnym i ulozonym chlopakiem i dojrzalszym niz niektorzy moi rowiesnicy... .
To i tak jestem taka cipka...
I nwm czy wina lezy po mojej stronie, ze zachowuje sie jak baba, czy ja sie obwiniam po prostu, a moja luba jest ze mna bo jest czy co...
Boje sie tego, ze kiedys by jej moglo zabraknac, nie wyobrazam sb bez niej zycia
Jedyna sytuacja kiedy moge sie oderwac od codziennosci i od myslenia o niej, to lekcje w szkole, bo egzaminy niedlugo itp no i podczas jazdy na motocyklu, wtedy jedten tylko ja moto i droga, o niczym nie mysle...
Nie potrafie radzic sobie z tym problemem
Z nia nie moge a bez niej nie potrafie zyc... Nwm co mam robic, prosze o jakies rady, a jak masz jakies pytanie, na jakis watek o ktorym nie wspomnialem, to je zadaj, to postaram sie odpowiedziec, bo chcialbym jux odetchnac pelna piersia i wiedziec co mam zrobic i jaka droge wybrac, chociaz wiem, ze i tak wybiore to co uwazam za sensowne...
Dziekuje ze dotrwales do konca :)
Pozdrawiam
Czesc, jestem chlopakiem i mam 16 lat...
Mam nadzieje ze wysluchasz mojej historii i mnie nie wysmiejesz...
Od roku czasu jestem z pewna kobieta, jest starsza ode mnie o dwa lata, zawsze myslałem, ze to faceci sa zimni w uczuciach i chlodni jak lod na codzien...
Od ok 2 misiecy odnosze wrazenie ze moj zwiazek jest toksyczyczny, a ja jestem uzalezniony od mojej partnerki i to wiem...
Powiedzialem jej, ze jestem od niej uzalezniony, ze tesknie za nia za kazdym razem jak sie z nia rozstaje to chce do niej wrocic i miec ja przy sobie od razu.
Ze dlatego ma wrazenie ze jestem niedokochany, bo jak sie zegnamy to ja jej nie moge puscic, dlatego ze widze sie z nia raz w tygodniu na 2-3h...
Powiedzialem jej ze mi z tym zle, ze to mnie wyniszcza itp, to uslyszalem, ze mam sb znalesc robote jakas i przestane o tym myslec, bo ona jak ma duzo do roboty to nie mysli i nie teskni... Prawda, ale ja nawet jak mam caly dzien zajety to nie potrafie....
Od razu zmienilem temat, bo nie takiej odp oczekiwalem...
Przyznam sie bez bicia, czasami spieprzylem jakas sytuacje, nie zachowywalem sie jak facet, bo nie zawsze moge sie domyslic wszystkiego...
Nie pamietam kiedy mialem ostatnio szczesliwy dzien, taki ogarniety...
Nigdy nie sadzilem, ze moge sie tak chorobliwie w kims zakochac...
Nie widze poza nia swiata...
Zawsze ja proponuje spotkania i wychodze z taka inicjatywa...
Nie mam sily o tym pisac.
Jestem o nia strasznie zazdrosny...
Moja samoocena jest niska, chociaz nie jedna dziewczyna powiedziala mi ze jestem przystojnym i ulozonym chlopakiem i dojrzalszym niz niektorzy moi rowiesnicy... .
To i tak jestem taka cipka...
I nwm czy wina lezy po mojej stronie, ze zachowuje sie jak baba, czy ja sie obwiniam po prostu, a moja luba jest ze mna bo jest czy co...
Boje sie tego, ze kiedys by jej moglo zabraknac, nie wyobrazam sb bez niej zycia
Jedyna sytuacja kiedy moge sie oderwac od codziennosci i od myslenia o niej, to lekcje w szkole, bo egzaminy niedlugo itp no i podczas jazdy na motocyklu, wtedy jedten tylko ja moto i droga, o niczym nie mysle...
Nie potrafie radzic sobie z tym problemem
Z nia nie moge a bez niej nie potrafie zyc... Nwm co mam robic, prosze o jakies rady, a jak masz jakies pytanie, na jakis watek o ktorym nie wspomnialem, to je zadaj, to postaram sie odpowiedziec, bo chcialbym jux odetchnac pelna piersia i wiedziec co mam zrobic i jaka droge wybrac, chociaz wiem, ze i tak wybiore to co uwazam za sensowne...
Dziekuje ze dotrwales do konca :)
Pozdrawiam