w wakacje poznałam Łukasza, chłopak w moim...
W
widzepozytywy26 pkt
982 wyświetlenia
wieku. zacznę od początku. W pierwszej chwili gdy go zobaczyłam wiedziałam,ze musi być mój( jestem taką osoba,że jak coś sb postanowi to tak musi być) ale patrząc na jego i na to jak się zachowuje stwierdziłam,ze dam sobie spokój, wydawał się dziwny. w towarzystwie patrzył notorycznie w telefon, nie zwracał uwagi na innych, ale postanowiłam,ze podejdę do niego i przywitam się i zapoznam jak normalny człowiek. Spojrzał na mnie powiedział swoje imie i potem zerkając na mnie uśmiechał się, ale jakoś nie robiło to na mnie większego znaczenia. Za parę dni jednak postanowiłam poszukac w znajomych u kolegi , ale nic z tego ponieważ ciągle miałam wrazenie,ze ma na imie Kamil (jakoś lubie to imie i tak sb wmówiłam), mało ważne...po jakimś czasie znalazłam go! Zaprosiłam do znajomych, ku mojego zdziwieniu napisał "znamy się, mam wrażenie,ze gdzieś się widzieliśmy i to bardzo długo" tak sie zaczęła cała historia... od naszego pisania minął miesiac, postanowiliśmy się spotkac, ku mojemu zdziwieniu okazał się,ze jest całkiem innym chłopakiem niz wtedy przy znajomych, czesto się na mnie patrzył, uśmiechał, tak miło się rozmawiało ,ze przeszliśmy od słow do czynów, zaczęliśmy się całowac.. normalna, ludzka rzecz. Spotykaliśmy się juz wtedy 3 miesiące, ale zaczeło się robic nieprzyjemnie. Zaczęliśmy miec spiny np o to ,ze on chce się z kolegami spotykać w weekendy (codziennie w szkole się z nimi widział) , albo o to,ze usłyszał niemiłe plotki na mój temat. Widziałam,ze się oddalamy od siebie wiec postanowiłam zapytać co jest i dlaczego tak mnie ignoruje odparł,ze jest inaczej ,ze on nie wie czy jest sens ciągnięcia tego dalej, chciałam się spotkać i pogadać o tym ,ale nie widziałam chęci z jego strony. z racji tego ,ze na ogól próbuje miec wyjeb**ne ,stwierdziłam,ze ok, skoro nie wie to dam mu czas do przemyślę, napisał ,ze za pare dni da mi odpowiedz. Napisał,ze to koniec. koniec tak naprawdę czegoś co się nie zaczeło. Przyjęłam to na klatę. Aczkolwiek było mi ciężko w pierwszych dniach, ale dałam mu spokój, nie nękałam sms. Jak koniec to koniec. Minął miesiąc a ja juz przywykłam do życia bez niego aż tu nagle sms. "co tam?" stwierdziłam,ze odpisze normalnie. Pisaliśmy i takie tam, ale byłam zmęczona wiec szybko skończyłam rozmowe i poszłam spac. następnego dnia cisza, ale kolejnego napisał czy mam ochotę wyjść z nim i się napić, miałam dużo nauki wiec odmówiłam ale stwierdziłam ,ze jestem w stanie umówić się z nim na kolejny dzien. Od czasu tej rozmowy praktycznie codziennie pisaliśmy, a wszystko z dnia na dzien powracało, minęły 4 tyg. stwierdziłam,ze czas umówić się na to "picie". Przyjechał i jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy się całować, przytulać, zachowywać tak,jak byśmy mocno tęsknili za sobą, nawet nie wiem jak to nazwać.Od tego spotkania nadal pisaliśmy codziennie, aż doszło do kolejnego spotkania.Nigdy nie było takiej sytuacji,że mówiliśmy sobie to co czujemy, ja po prostu nie wiem jak , a on..pewnie zwyczajnie nie umie. Ale wtedy powiedział ,że teraz jest wszystko tak dobrze,ze nic nie chce zmieniać, nawet dodał,ze mu zależy na mnie. Pierwszy raz poczułam coś takiego ,chociaż miałam już 2 chłopków ,to było jakieś inne uczucie, którego nawet nie jestem w stanie opisać. Od tego spotkania minęły 4 tyg. nie spotykaliśmy się,ale cały czas normalnie pisaliśmy. Do tamtego piatku. napisał mi ,ze on nie wie czy jednak coś czuje do mnie,że jest inaczej,ze on nie wie co robić. Znowu .. znowu to samo. Zaproponowałam spotkanie, ale nawet nie odpisał. Miał mnie gdzieś,za jakiś czas napisał,żebyśmy się spotkali i pogadali na spokojnie, na co ja,ze dam mu odpowiedz bliżej następnego weekendu.Od tego czasu nie piszemy,bo napisałam ,ze nie chce pisać z nim teraz,chce sobie wszystko przemyśleć. A teraz... Naprawdę nie wiem co robić, czasem kurczowe trzymanie się czegoś bardziej boli niż odpuszczenie. Co mam robić? Z góry przepraszam za błędy.