Wiem, że to dla was jest żałosne itd, ale nie...
B
Brosnan837 pkt
874 wyświetlenia
daje sobie już rady psychicznie. Jest 6 rano, a kładę się spać o 3. Problem jest taki, że rozstałem się z dziewczyną. Nie była ona dla mnie kimś zwykłym. Kochałem ją i kocham najbardziej na tym świecie. Mam dopiero 17 lat, a dotknęły mnie tak ciężkie problemy sercowe. Ciągle o tym myśle, nie moge się z tym pogodzić. Przepraszałem ją, błagałem ją o przebaczenie 100 razy i wszystko na nic. Nasz związek rozpadł się głównie z mojego powodu. Nie zrobiłem jej żadnego głupstwa, ale chodzi o to, że zrobiłem coś, bo chcialem dla nas lepiej, a okazało się to powodem do rozpadu związku. Wczoraj, gdy chcialem załagodzić sytacje napisała mi, że jej uczucia "parują" i że jest to już definitywnie "koniec, klamka zapadła". Ja głupi, zamiast się z tym pogodzić, zacząłem ją wyzywać... Najgorsze jest to że mieszka 50 km od mojej miejscowści i gdy napisałem jej, że ją odwiedzę by porozmawaić napisała: "Dziwnym trafem nie będzie mnie wtedy w domu". Nie wiem co robić. Nie mam wielu znajomych. Mam obrzydliwą depresję. Nie daje sobie już z niczym rady. Nie chcę waszych rad pod kątem: "Idź na imprezę", czy "to nie jest pierwsza i ostatnia", czy "znajdź sobie zajęcie". Powiedźcie mi tylko jak mam sobie poradzić z samym sobą, a następnie wskażcie mi drogę, dzięki której będę mógł ponownie zdobyć jej serce. Wiem, że już pisałem podobny temat (było to jescze przed wczorajszą rozmową), ale no...błagam.