Wiem, że to może zabrzmi dziecinnie, ale...
M
milliczka14 pkt
676 wyświetleń
naprawdę nie mam już pojęcia, co o tym myśleć, a tym bardziej, co zrobić.
Podoba mi się pewien chłopak. Do pewnego momentu traktowałam go jako przyjaciela. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, świetnie nam się rozmawia, bardzo dużo razem się śmiejemy. No i co jakiś czas on coś bardzo miłego mi napisze, kiedy jesteśmy razem zdarza mu się niby przypadkiem mnie dotknąć, czy ścisnąć za rękę, być blisko. Ostatnio z kolei tak dla żartu w rozmowie chciał mnie "zeswatać" z chłopakami, z którymi może mnie czasami widzi (tylko koledzy!) i bardzo chciał wiedzieć, dlaczego mi się żaden z nich nie podoba. Co o tym myślicie? Czyżbym nadinterpretowała?
I teraz bardzo proszę Was o opinię - czy jest szansa na cokolwiek więcej i jeżeli tak, to jak to zrobić, czy może lepiej nie mieć takich nadziei i nie stracić głupim zachowaniem dotychczasowego przyjaciela?
Podoba mi się pewien chłopak. Do pewnego momentu traktowałam go jako przyjaciela. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, świetnie nam się rozmawia, bardzo dużo razem się śmiejemy. No i co jakiś czas on coś bardzo miłego mi napisze, kiedy jesteśmy razem zdarza mu się niby przypadkiem mnie dotknąć, czy ścisnąć za rękę, być blisko. Ostatnio z kolei tak dla żartu w rozmowie chciał mnie "zeswatać" z chłopakami, z którymi może mnie czasami widzi (tylko koledzy!) i bardzo chciał wiedzieć, dlaczego mi się żaden z nich nie podoba. Co o tym myślicie? Czyżbym nadinterpretowała?
I teraz bardzo proszę Was o opinię - czy jest szansa na cokolwiek więcej i jeżeli tak, to jak to zrobić, czy może lepiej nie mieć takich nadziei i nie stracić głupim zachowaniem dotychczasowego przyjaciela?