Nie ma to jak oklepane stwierdzenia: 'Czasy się zmieniają' 'Świat schodzi na psy', okay nie mówię, że tak nie jest ale to ludzie tworzą tę rzeczywistość, w której żyjemy, to my wykreowaliśmy ten świat. Coraz więcej pustych dziewczyn upodabniający się do lalek Barbie, płytkich chłopaków, którzy myślą o 'przeleceniu' jakiejś laski. Coraz mniej zwykłych, szczerych uczuć/odruchów.
Dla dzisiejszego człowieka ważne są pieniądze czy to w postaci banknotów czy też drogich, markowych ubrań/kosmetyków/gadżetów czy też wszystkiego naraz. Rozpieszczeni do granic możliwości nastoletni ludzie, dla których czytanie książek zalicza się do epoki dinozaurów, bo kto normalny może czytać jakąś tam książkę gdy na świecie jest tyle ciekawszych rzeczy typu używki. Coraz młodsi ludzie sięgają po używki, bo czym jest butelka piwa/wódki raz na jakiś czas? Papierosy, narkotyki. Autorytety chyba właściwie wyginęły dla wielu. Prawdziwe autorytety. Przechodząc obok dzieci z podstawówki można usłyszeć piękną wiązankę wulgaryzmów co chyba już przestaje dziwić. Panuje znieczulica, tak mało obchodzą nas losy drugiego człowieka. Przemoc wobec zwierząt czyli 'nowa moda' kim trzeba być, żeby dopuścić się takich czynów?
Uzależnienie od gier czy też społecznościówek typu Facebook są coraz powszechniejsze. Relacje międzyludzkie opierają się na pisaniu w różnych rodzaju komunikatorach zamiast normalnej rozmowy w cztery oczy, jakiegoś wypadu ze znajomymi. Te wszystkie małolaty, których największym problemem jest to w jaki sposób wyznać chłopakowi na fejsie , że go loffciają -.-... Mogę się zaliczyć do martwych wobec stwierdzenia, że jeśli nie ma cię na Facebooku to nie żyjesz.
Subkultury w dzisiejszych czasach opierają się nie na światopoglądzie lecz na tym, że 'styl emo' jest taki zaje, bo glany są takie 'cudaśne'.. Jakie to w ogóle ma znaczenie? Coś jest na topie więc trzeba się dopasować.
Naśmiewanie się z innych w celu ukrycia własnych słabości/kompleksów. Ranienie rodziców, znajomych. 'Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe' chyba odchodzi do lamusa...
Moje dzieciństwo czyli właśnie lata 90 wspominam dobrze. Najlepszym przykładem jest coś takiego jak błaha dobranocka. Zawsze czekało się na nią z tą swoją dziecinną radością i wypiekami na twarzy ale wtedy było co oglądać, a teraz? Teraz dziecko ma się zadowolić jakąś bzdurną bajeczką, która bardzo nie ma sensu i trwa 15-20 minut. Kiedyś rodzice czytali baśnie braci Grimm, Andersena teraz włączą film animowany na DVD i to ma zastąpić tę bliskość rodzica, to zainteresowanie, poczucie bezpieczeństwa?
Polityka. Nie, lepiej się nad tym nie rozwodzić, nie ma nad czym.
Czy będę żałować za 20 lat? Raczej nie, nie wciągnęłam się w ten świat. Używki to dla mnie coś bezużytecznego, zamiast tracić na to zdrowie i pieniądze wolę po prostu iść do biblioteki i wypożyczyć jakaś książkę, poszerzać wiedzę, rozbudowywać wyobraźnię. Wolę wziąć ołówek do ręki i nabazgrać cokolwiek. Posłuchać muzyki, wyciszyć się pomyśleć.. Wolę nie myśleć o przyszłości. Wiem, może i jest to wygodna forma ale widząc w jakim kierunku zmierza świat po prostu chciałabym widzieć jeden wielki znak zapytania nie roztrząsając czym on się okaże..
Nie mówię o wszystkich ale o znacznym procencie młodych ludzi. niestety...
pozdrawiam