Witajcie :). Od dłuższego czasu gryzie mnie...
N
NickiM67 pkt
761 wyświetleń
pewien (jak na moje oko) poważny problem. Chodzi o mojego chłopaka. Chodzi o związek przez internet. Brzmi całkiem niewinnie, prawda? Jednak ja chyba nie dam sobie rady sama z tym, co mnie męczy. Najpierw się trochę rozpiszę, żeby przedstawić Wam jasno tą sytuację :).
Po pierwsze obydwoje mamy za sobą nieudane, raniące związki. Nie chcemy już więcej być oszukiwani, a całą nadzieję pokładamy teraz w sobie. Pragniemy się nawzajem. Bardzo. On jest cudowny, twierdzę, że trafił mi się prawdziwy skarb. Jest opiekuńczy, odpowiedzialny, troskliwy, czuły, delikatny… Ma wszystko to, co mnie urzeka. Interesuje się mną… Powiedział mi nawet, że nie wychodzi spotkać się z kolegami, żeby zostać przy kompie i ze mną popisać. Chcielibyśmy się spotkać, zamieszkać razem, wziąć ślub, mieć dzieci… Ja wcale go nie idealizuję. Wyobraźcie sobie, że zgodził się nawet na to, żebym pozostała dziewicą aż do nocy poślubnej :D. Także zależy mi na nim. Mam nawet wrażenie, że on wkłada w ten związek więcej niż ja… I wszystko byłoby pięknie gdyby nie jeden minus: ta odległość. Dzieli nas ok. 300 km. Ciężko mi. Rozumiecie, chciałabym być z nim blisko… Poznawać go tak, jak poznawać się powinniśmy… W realnym życiu. A jest tak jak jest. Już jeden internetowy związek zniszczyłam przez swój brak cierpliwości i ciągły zły humor. Ostatnio zamiast cieszyć się jego obecnością, cały czas mówię mu jak bardzo się o nas boję. Czuję jakby nasz związek zmierzał w niebezpieczną stronę.
CO ROBIĆ?
Kochamy się bardzo, a ta sytuacja może nas wyczerpać… :( Poradźcie z sercem.
Po pierwsze obydwoje mamy za sobą nieudane, raniące związki. Nie chcemy już więcej być oszukiwani, a całą nadzieję pokładamy teraz w sobie. Pragniemy się nawzajem. Bardzo. On jest cudowny, twierdzę, że trafił mi się prawdziwy skarb. Jest opiekuńczy, odpowiedzialny, troskliwy, czuły, delikatny… Ma wszystko to, co mnie urzeka. Interesuje się mną… Powiedział mi nawet, że nie wychodzi spotkać się z kolegami, żeby zostać przy kompie i ze mną popisać. Chcielibyśmy się spotkać, zamieszkać razem, wziąć ślub, mieć dzieci… Ja wcale go nie idealizuję. Wyobraźcie sobie, że zgodził się nawet na to, żebym pozostała dziewicą aż do nocy poślubnej :D. Także zależy mi na nim. Mam nawet wrażenie, że on wkłada w ten związek więcej niż ja… I wszystko byłoby pięknie gdyby nie jeden minus: ta odległość. Dzieli nas ok. 300 km. Ciężko mi. Rozumiecie, chciałabym być z nim blisko… Poznawać go tak, jak poznawać się powinniśmy… W realnym życiu. A jest tak jak jest. Już jeden internetowy związek zniszczyłam przez swój brak cierpliwości i ciągły zły humor. Ostatnio zamiast cieszyć się jego obecnością, cały czas mówię mu jak bardzo się o nas boję. Czuję jakby nasz związek zmierzał w niebezpieczną stronę.
CO ROBIĆ?
Kochamy się bardzo, a ta sytuacja może nas wyczerpać… :( Poradźcie z sercem.